O tym jak wymyśliłem aby zamiast płacić za literaturę – mieć ją niemal za darmo, czyli straszne skutki próby obniżenia kosztów funkcjonowania nauki

Kopernik

Ponieważ nie ma komentarzy do tekstu O tym, jak to na naukę nie ma pieniędzy – przypomnienie na okoliczność kolejnego jubileuszu – widocznie czytelnikom dech zaparło z wrażenia, a inni zapewne i tak nic nie zrozumieli (widać postępującą analfabetyzację społeczną postępującą wraz ze wzrostem wykształcenia formalnego)  – wklejam archiwalny, historyczny (2008 r.!) już komentarz – uzupełnienie autorskie, po bulwersującej dyskusji nad tym nie mniej bulwersującym tematem na portalu http://www.nfa.pl/ :

Ze źródeł wiarygodnych doszły mnie informacje, że decydenci Jagiellonki byliby skłonni przyjąć literaturę polską, ale tą zagraniczną to najlepiej by było przekazać – proszę sobie wyobrazić – za granicę !
Jak ktoś jeszcze nie wie czym się różni nauka polska od nauki sensu stricto to winien to sobie uzmysłowić ! Chyba także winien zrozumieć, na czym polega nędza nauki polskiej, będącej w stanie postępującego rozkładu intelektualnego i moralnego.

Zwiększenie w obecnym stanie tzw. „wydatków na naukę ‚ tzn. m. in. aby sfinansować wysyłkę za granicę prac naukowych, które tam za granicami zostały wyprodukowane i zostały ściągane do kraju przez jakichś psujów nauki polskiej i oszołomów negatywnie wpływających na młodzież akademicka, która traciła orientację w swojej edukacji. Zamiast orientować się na produkcję rodzimą, dezorientowana sięgała po owoce popsute, często zakazane !

Pomysł z wyrzuceniem prac naukowych na makulaturę jest może pod względem nakładów finansowych na naukę nieco lepszy niż finansowanie jej wysyłki zagranicznej (ostatnio znaczki poszły w górę !), ale jakże sprzeczny z podjętą walką przeciwko plagiatom na co mają zostać wydane spore pieniądze.
Niech no tylko o takim wyrzucaniu dowie się jakiś student, pójdzie na śmietnik, weźmie jedną czy drugą wyrzuconą pracę, przepisze, przedstawi jako dyplomową i kto dojdzie do wniosku, że to plagiat skoro w bibliotekach nikt nie znajdzie pierwowzoru ?
No może by trzeba pojechać służbowo za granicę i tam spędzić czas na jego poszukiwaniu, ale czemu moherowy podatnik ma za to płacić ?

Skoro takie poglądy głosi etatowy poszukiwacz plagiatów wiadomo przynajmniej o co mu chodzi – ma zapewniony dożywotni etat bo na ściganie plagiatów starszy mu do emerytury, a i co sobie pojeździ przy tym goniąc ‚króliczka’, to sobie pojeździ.

Kiedyś na uczelniach byli tacy uzależnieni co to książki czytali i wykrywali plagiaty nawet kilku zdaniowe. Ale to podważało autorytet profesorów, więc stłukli termometr i gorączki jakiś czas nie było, aż w dobie internetu jednak przyszła i skoczyła mimo wszystko do niemal 42oC.

Kiedy ludzie honoru w obronie społeczeństwa przed zachodnią zarazą wprowadzili stan wojny permanentnej, a na półkach był tylko ocet, zamiast opuścić tak pięknie rozwijający się kraj, podjąłem próbę przeżycia a ponieważ byłem uzależniony od literatury, postanowiłem aby nie było jej mniej, tylko więcej. W końcu lepsze to od octu.

Do tego służyło czasopismo naukowe ( Rocznik PTG, od lat związany  redakcyjnie i lokalnie  z UJ, choć od niego formalnie niezależny), które po rozesłaniu po świecie powodowało, że inni też swoje czasopisma za cenę znaczka pocztowego przesyłali do biblioteki towarzystwa. Ten proceder już trwał wcześniej i prowadził do rozwoju biblioteki, ale chodziło o to, aby rozwój był postępowy a nie wsteczny, który wówczas się zaznaczał.

Ponieważ nie wszystkie ośrodki zagraniczne wydają swoje czasopisma, ale mają takie zespoły co drukują prace w najlepszych, bardzo kosztownych czasopismach światowych, wymyśliłem żeby wymieniać nasze czasopismo na odbitki prac z danego znakomitego ośrodka naukowego. Tym sposobem i tak można było dotrzeć do najlepszej literatury, wydając jak najmniej to było możliwe.
Oczywiście i sam na swoje konto, za moje prace, a nawet bez prac, taką wymianę prowadziłem, co doprowadziło do tego, że miałem jedną z największych bibliotek geologicznych Krakowa, obfitującą w znakomite także prace ( które mam teraz wyrzucać na makulaturę, bo nie ma już takich co by czytali ! – tak UJ kwitnie !).

Oczywiście prace te służyły także dla dyplomantów, do seminariów, a proszę sobie wyobrazić, że studenci byli zmuszani (przeze mnie, znanego jako kat Sulla) referować prace z literatury obcej ! A ta najlepsza, była najlepiej dostępna w ‚nadbitkach’ !
Aby zrealizować swój niecny plan rozwoju postępowego, zdeterminowany przez wiele dni siedziałem w bibliotekach, aby zebrać dane o różnych czasopismach i ośrodkach, aby zwiększyć wymianę rocznika geologicznego, którego zresztą byłem redaktorem.

Siłą rzeczy na wzrost wymiennictwa/czytelnictwa zagranicznego potrzebna była zgoda zarządu towarzystwa. Jak ten zarząd tylko zobaczył co ja proponuję, to zamiast dać mi polecenie rozwijać wymianę, aby ogół mógł się też rozwijać, ten wpadł w popłoch przed tak (nie)planowanym rozwojem i wyznaczył komisje aby coś z tym fantem zrobić.

Komisarz odetchnął z ulgą zauważywszy, że nie wszystkie adresy są kompletne, tu brak numeru ulicy, tu brak kropki, tu przecinka i rzecz jasna sprawa została storpedowana. Tak uratowano bibliotekę i wielu adeptów geologii przed nadmiernym rozwojem postępowym kierując ich na drogę rozwoju wstecznego.

Oczywiście był to dla mnie gwóźdź do trumny towarzyskiej, bo jak zaproponowałem aby jednak się rozwijać do przodu (a był to początek okresu transformacji) i dokonać zmian systemowych w towarzystwie, nastąpiła nocna zmiana – zostałem wyrejestrowany zaocznie z towarzystwa, po wybraniu demokratycznym ! na Zjazd ! a skutki opłacane przez moherowego podatnika i akceptowane przez autorytety merdialne trwają do dnia dzisiejszego.

Wniosek z tego jest taki: Jeśli ktoś nie rozumie – skoro na naukę nie ma pieniędzy, to literatury nie można mieć za niemal darmo, tylko trzeba na to wydać duże pieniądze – to sam sobie winien. Takich w nauce polskiej nie potrzeba !

P.S.

Ciekawe czy Wielki Jubileusz Uniwersytetu Jagiellońskiego wyprowadzi go na drogę, którą kiedyś wytyczyłem, czy będzie uparcie trzymał go na drodze wytyczonej przez instalatorów i utrwalaczy najlepszego z systemów.

UJ często się chwali, że jego studentem był Kopernik, który był podobno niezłym finansistą. Czemu nie ma jego następców ?  Z powodu braku pieniędzy ?

O tym, jak to na naukę nie ma pieniędzy – przypomnienie na okoliczność kolejnego jubileuszu

UJ

Nasz kraj słynie z wielkiej ilości uczelni, obfitości w studentów,  a nade wszystko bije wszelkie rekordy ilością profesorówdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej.  Słynie też z tego, że na naukę nie ma pieniędzy.

Winien też słynąć z tego, że ‚akademicy’  nie są zainteresowani literaturą naukową co osobiście udowodniłem   i tego dowodu nikt do tej pory nie podważył.

Może na okoliczność Wielkiego Jubileuszu Uniwersytetu Jagiellońskiego ktoś jednak taką próbę podejmie ?

Józef Wieczorek

Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 – biblioteczna

(oryginał pod adres – http://www.nfa.pl/articles.php?id=548&PHPSESSID=abd81c282b3b4a511fa58a3160c8f2e2)

To, że na naukę nie ma pieniędzy jest wiedzą powszechnie znaną i powszechnie podkreślaną zarówno w mediach, jak i niemal we wszystkich dyskusjach internetowych. Pieniędzy nie ma i już! i to jest przyczyna naszej mizerii naukowej. Gdyby pieniądze były,  w nauce bylibyśmy potęgą i nie ma co nauki reformować, bo ona nie znosi rewolucji, a należy tylko dać uczelniom więcej szmalu a wyniki same przyjdą i Noble się posypią jak z rękawa. Takie są mnie więcej argumenty decydentów nauki polskiej, a tylko nieudacznicy i oszołomy w takie zbawienie nauki w Polsce nie wierzą.

Tym niemniej jako czołowy nieudacznik, któremu nie udało się osiągnąć ( i to z zadowoleniem!) poziomu intelektualnego, ani moralnego czołowych udaczników nauki polskiej, postaram się przedstawić nieco moich spostrzeżeń nad relacjami między nauką polską a środkami płatniczymi polskiego podatnika na nią wydawanymi.

Zacznę od spraw literaturowych, bo jak wiadomo na literaturę naukową nie ma pieniędzy, a bez literatury nie da się nauki uprawiać. Uprawianie nauki polega zresztą na pisaniu literatury naukowej, w której trzeba cytować to co inni w tych okolicach zrobili. Cytowalność prac jest także ważną miarą oceny naukowca. Ponadto trzeba znać literaturę aby wychwycić np. plagiaty w recenzowanych pracach, co tym, co nie czytają przychodzi z trudnością, albo nie przychodzi w ogóle.

Żeby nie zaczynać od historii, której wielu naukowców wręcz nienawidzi, zacznę od teraźniejszości dokumentując moje usiłowania podarowania znamienitej bibliotece, powszechnie znanej Jagiellonce, pokaźną część mojej biblioteki, której żadną miarą nie mogę pomieścić w moim małym mieszkanku, a za barbarzyństwo uważałbym przeznaczenie jej na makulaturę.

Literatura jest światowa, chociaż nie teraźniejsza, tym niemniej winna być niezbędna do prac naukowych, czy seminaryjnych. Prace stratygraficzne czy paleontologiczne, a także regionalne, cytuje się i po dziesiątkach lat. Co więcej jak zauważyłem w końcu ubiegłego wieku, prace z końca wieku bywały czasem gorsze od tych z początku wieku, więc jakby okresowo przynajmniej zaznaczał się w nauce polskiej rozwój wsteczny, mimo wykazywanego rozwoju postępowego w Kongresach Nauki Polskiej i w różnych sprawozdaniach naukowych.

Jak wykazuję poniżej zwróciłem się z koncepcją daru darmowego do Szanownego Dyrektora Prześwietnej Jagiellonki:

——————————————————————-

—– Original Message —–

From: J. Wieczorek 

To: zdzislaw.pietrzyk@uj.edu.pl 

Sent: Wednesday, June 18, 2008 6:10 PM

Subject: dar dla Biblioteki Jagiellońskiej

Dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej
prof. dr hab. Zdzisław Pietrzyk

Szanowny Panie Dyrektorze,

Chciałbym przekazać do Biblioteki Jagiellońskiej zbiór nadbitek specjalistycznej  literatury z nauk o Ziemi – geologia ( głównie sedymentologia, tektonika, stratygrafia, geologia regionalna, planetologia), geofizyka, paleontologia.   Zbiór ( nieskatalogowany) liczy kilka tysięcy egzemplarzy prac w różnych językach: głównie angielskim, francuskim, niemieckim, także włoskim, hiszpańskim i w językach słowiańskich. Autorami są badacze z całego świata. Prace pochodzą głównie z lat 80-90-tych, mniej jest z lat wcześniejszych ( głównie 70-tych) i późniejszych – po roku 2000. Zbiór ten mógłbym przekazać nieodpłatnie. Literatura ta powiększyłaby zbiory naukowe Biblioteki i mogłaby stanowić pomoc  dla badaczy i studentów. Mam nadzieję, że w trudnej sytuacji finansowej polskich uczelni i kadry akademickiej – o czym słyszymy na codzień – taki dar zostanie przyjęty z zadowoleniem.

Z poważaniem

Józef Wieczorek
—————————————————————————–

Nie otrzymawszy odpowiedzi zaniepokojony sprawę drążyłem, biorąc pod uwagę kiepski stan finansowania nauki polskiej a bibliotek naukowych w szczególności :———————————————————————–

—– Original Message —–

From: J. Wieczorek 

To: zdzislaw.pietrzyk@uj.edu.pl 

Sent: Wednesday, June 25, 2008 7:49 PM

Subject: Re: dar dla Biblioteki Jagiellońskiej

Szanowny Panie Dyrektorze,

Wczoraj rozmawiałem telefonicznie z Pana sekretarką, która  miała Panu przypomnieć o mojej ofercie. Niestety nadal brak odpowiedzi. Ja się z darem nie napraszam, ale sądziłem, że  wobec trudnej sytuacji finansowej nauki polskiej,  każda oferta  daru  specjalistycznej literatury spotka się przynajmniej z  zainteresowaniem. Obecny stan rzeczy raczej sugeruje, że etatowi naukowcy -czym jak czym – ale nauką się nie interesują, co nie jest zjawiskiem mi nieznanym, ale sądziłem, że coś może w końcu drgnie w tej materii. Ile czasu można dezinformować podatników, że z nauką jest kiepsko, bo nie ma pieniędzy m.in. na  zakup  literatury fachowej ? Ja oferuję za darmo !!! mimo, że zdobywanie literatury naukowej kosztowało mnie sporo czasu i pieniędzy.  

Jeśli  nie otrzymam żadnej odpowiedzi swoją ofertę przekażę innym,  a trudności z przekazaniem daru upublicznię, bo to jest mój obywatelski obowiązek. 

Z poważaniem

Józef Wieczorek

——————————————————————-

Nie otrzymawszy dalej odpowiedzi, dałem wyraz swojemu nieustającemu zaniepokojeniu proponując osobistą wizytę u Dyrektora, widocznie bardzo zajętemu, jak sądziłem, pozyskiwaniem nowych pozycji dla biblioteki. :————————————————————————–

—– Original Message —–

From: J. Wieczorek 

To: zdzislaw.pietrzyk@uj.edu.pl 

Sent: Friday, June 20, 2008 11:07 AM

Subject: Fw: dar dla Biblioteki Jagiellońskiej

Niestety nie otrzymałem odpowiedzi na złożoną ofertę daru dla Biblioteki.  Więc ją ponawiam. Rozumiem, że nie można decydować ‚ w  ciemno’, ale ja mieszkam w Krakowie i  mogę się umówić na wizytę dla omówienia procedury przekazania daru i  pokazania przykładowych prac naukowych z  oferowanego zbioru.

Józef Wieczorek

30-069 Kraków, ul. Smoluchowskiego 4/1

tel 609 659 124

————————————————————————————————————–

Nadeszła w końcu upragniona odpowiedź o treści jednak tak zdumiewającej, że aby ochłonąć z wrażenia udałem się do wód krynickich, stąd tekst ten piszę z pewnym opóźnieniem.

—————————————————————————

—– Original Message —–

From: „Urszula Dudzik” <urszula.dudzik@uj.edu.pl>

To: <jozef.wieczorek@interia.pl>

Sent: Thursday, June 26, 2008 2:48 PM

Subject: dot.daru dla Biblioteki Jagiellońskiej

> Szanowny Panie,
>
> odpowiadając na Pana pismo z dnia 18.06.2008 r. skierowane do dyr.
> Biblioteki Jagiellońskiej  Z.Pietrzyka, uprzejmie informuję, że nie jesteśmy
> zainteresowani przejęciem zbioru nadbitek, gdyż nie są one w profilu naszych
> zbiorów. Próbowaliśmy zainteresować inne biblioteki Pana propozycją ( B-kę
> Instytutu Nauk Geologicznych UJ oraz B-kę AGH), również nie są
> zainteresowane.
>
> Dziękując za pamięć o naszych zbiorach,
> Łączę wyrazy szacunku
>
> Urszula Dudzik
> Kierownik Oddziału Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów BJ

————————————————————————-

No cóż, jak ktoś jest tak naiwny i sądzi, że specjalistyczna literatura naukowa i to obcojęzyczna jest w profilu polskich bibliotek naukowych, to nich się zdumiewa na swój koszt.

Może gdyby chodziło o Elementarz Falskiego czy Przygody Bolka i Lolka, to by profil był zachowany i zainteresowanie by było, w końcu na NFA (odwiedzanym i przez personel Jagiellonki) padła propozycja powołania Przedszkoli III wieku (Reforma systemu nauki: Potrzebne przedszkola III wieku,http://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/reforma-systemu-nauki-potrzebne-przedszkola-iii-wieku/ to i na zabezpieczenie edukacji byłoby w sam raz. A jeśli chodzi o literaturę obiegu międzynarodowego to niech sobie ‚biega’ poza granicami,  bo przekracza granice nauki polskiej.

Jednakże trzeba przyznać, że władze Jagiellonki poczyniły pewne starania sprawdzające, czy aby profil Biblioteki Instytutu Nauk Geologicznych jest zgodny ze specjalistyczną literaturą geologiczną. Otóż jak się okazuje – nie. Kto to by dziś słyszał aby na geologii czytali prace geologiczne ! By taki jeden w tamtym stuleciu, ale się go pozbyli. bo takie prace dawał studentom i oni się psuli przez to czytanie, więc z tym procederem  rozprawiono się skutecznie.

Nie ma powodów aby do tego wracać skoro już ustalono, że czytanie prac naukowych negatywnie wpływa na młodzież akademicką i może opóźniać wydawanie dyplomów mgr, bo jak się ktoś zaczyta, to mu się może w głowie przewrócić, i nie daj Boże odwiecznej hierarchii akademickiej może nie chcieć respektować.

No i jeszcze jedna, chyba heroiczna próba Jagiellonki zainteresowania literaturą geologiczną AGH – uczelni bądź co bądź stworzonej przez geologów, nadal mieszczących się w budynku A-0 – usytuowanym na froncie tej uczelni, mającej być uczelnią flagową !

Oczywiście – próba nieudana ! Nie tak łatwo zainteresować etatowych ‚geologów’ wynikami badań geologicznych !

Sporo wiem na ten temat od początku mojej publicznej ‚kariery’, kiedy – jeszcze w ubiegłym tysiącleciu – przyjechałem na AGH jako student V roku UW z wykładem o geologii Księżyca i zdumiałem się, że obecni na sali wybitni geolodzy,  znani mi z podręczników – ani be, ani me, ani kukuryku …

To zdumienie nie przeszło mi w trakcie wielu lat kontaktów – już (para)naukowych – z tą (niemal) flagową uczelnią. Ale to już inna historia i gdyby została opisana rzetelnie to żadna biblioteka by jej nie przyjęła a autor nie miałby chyba żadnych szans aby ujść z życiem.

Należy jednak rozważyć, czy na froncie tej uczelni nie należy wywiesić czarnej, żałobnej flagi, bo jak i wiele innych polskich uczelni, na miano uczelni flagowej (pogrzebowej) zasługuje.

W oczekiwaniu na archiwum przebiegu/dorobku Kongresu Kultury Akademickiej

infohttp://kongresakademicki.pl/

W oczekiwaniu na archiwum przebiegu/dorobku Kongresu Kultury Akademickiej

Zakończył się Kongres Kultury Akademickiej, którego sesje plenarne w godz.10-13 były transmitowane na żywo i można je było oglądać w internecie. Niestety do tej pory nie ma na stronach UJ archiwalnych nagrań z Kongresu, jak i tekstów referatów, aby zainteresowany człowiek mógł się zapoznać z dorobkiem Kongresu, przemyśleć jego tezy, osiągnięcia, podyskutować z autorami.
Na stronie http://kongresakademicki.pl/ nie ma nawet zakładki, w której takie archiwum miałoby się znajdować.
Zwróciłem się z prośbą do Rektora i Biura Kongresu i Jubileuszu aby to było możliwe :
‚Dziękuję za możliwość oglądania sesji plenarnych Kongresu Kultury Akademickiej na żywo w internecie.
Mam zapytanie ( nie tylko z mojej strony) czy nagrania z Kongresu ( także z pozostałych sesji) oraz teksty referatów będą dostępne w internecie ?
Jest to warunek niezbędny ‚aby Kongres odniósł sukces’ i trafił z argumentami (i możliwością dyskusji) do szerokiej opinii społecznej i do polityków zgodnie z założeniami Kongresu sformułowanymi przez  prof. Sztompkę.
Z góry dziękuję za realizację społecznego zapotrzebowania.’

Na odpowiedź nadal czekam. stąd niestety, póki co, nie wiadomo czy Kongres odniesie sukces, gdyż nie wiadomo czy trafi do szerokiej opinii społecznej ! Czyżby organizatorzy wycofali się z realizowania misji Kongresu ?

Z fotoreportaży wynika, że nawet na inauguracji Kongresu ilość pustych miejsc była wręcz imponująca.
np. Uroczystość otwarcia Kongresu Kultury Akademickiej [ZDJĘCIA] http://lovekrakow.pl/galeria/uroczystosc-otwarcia-kongresu-kultury-akademickiej-zdjecia_1158.html
A co było potem, gdy tylko elity kongresowe pozostały ?

Ja (i sądzę, że nie tylko ja) chciałbym jednak poznać cały dorobek Kongresu, gdyż te sprawy interesują mnie od lat, a nawet wieków.

Nie wiem czy będzie mi to dane/umożliwione przez wzorcową dla innych uczelnię.
Ja się co prawda na niej nie wzoruję, stąd jestem poza jej murami, ale swoim dorobkiem się dzielę i umożliwiam innym zapoznanie się z nim i merytoryczne dyskutowanie.( por. np. http://wkrakowie2014.wordpress.com/autor/)
No to może byłoby pozytywne, gdyby choćby na jakiś okres próbny UJ (i wzorujące się na nim uczelnie) zaczął się na mnie wzorować – nieprawdaż ?

Józef Wieczorek

 

Persony Kongresu Kultury Akademickiej – prof. J. Woźnicki

W Kongresie Kultury Akademickiej bierze udział prof. Woźnicki,(np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Wo%C5%BAnicki)

Woźnicki( zdj. z http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/video-foto/-/journal_content/56_INSTANCE_iSE9/10172/41981189)

który zainspirował mnie do napisania tekstu ‚Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii – http://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/darmowy-program-antyplagiatowy/ cieszącego się nieustającym zainteresowaniem mimo upływu lat  ( zapewne już ponad 100 tys. odsłonięć ). W tekście m.in. pisałem Szkoda jednak, że dobre obyczaje nie są jednak przestrzegane przez gremia głoszące konieczność ich przestrzegania. Poświęcam temu jeden rozdział w mojej książecce i zachęcam do przeczytania oraz do niezbędnych zmian w stosowaniu dobrych obyczajów.

Chciałbym jednocześnie wykazać, że problem z eliminowaniem plagiatów jest dość prosty. Wystarczy aby w uczelniach zatrudniano tych, którzy potrafią je wyłapywać i eliminować, a nie tych którzy je generują.Byłby to najlepszy i najtańszy program antyplagiatowy. Niestety takie rozwiązanie, mimo że oszczędne finansowo, nie może jakoś znaleźć uznania wśród decydentów nauki. Może chodzi tu o konflikt interesów ?’

Na kongresie jest przewodniczącym jednego z sympozjum  wg. http://kongresakademicki.pl/sympozjum-4/

Sesja Woźnickiego

Woźnicki zdj

Ciekawe czy zdoła tą kulturę własnym przykładem zmienić ?

Na Kongresie Kultury Akademickiej uczeni potwierdzają moje opinie o nauce w Polsce, za które byłem brutalnie atakowany

sokrates-smierc

(Śmierć Sokratesa w ujęciu Davida z Wikipedii)

Na Kongresie Kultury Akademickiej uczeni potwierdzają moje opinie o nauce w Polsce , za które byłem brutalnie atakowany ( np. http://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/):

„Elity nauki o sobie. Uczeni produkują badania pod polityczne zamówienia i fałszują wyniki badań…

wpolityce.pl-Krzysztof Rybiński z Kongresu Kultury Akademickiej :

– uczeni fałszują wyniki badań

– uczeni produkują badania pod polityczne zamówienia

– uczeni piszą recenzje, które nie mają nic wspólnego z merytoryką, ale wynikają z układu towarzyskiego, jak napisze dobrą twojemu człowiekowi, a ty dobrą mojemu

– recenzenci wniosków badawczych piszą recenzje, które nie są merytoryczne

– jest powszechna praktyka dopisywania do publikacji naukowych nazwisk osób, które nic wspólnego z tymi badaniami nie miały

– uczelnie przyjmują tylu studentów, że nie ma kontaktu profesora ze studentem, co niszczy ideę studiowania

– trwa chów wsobny, habilitacji nie weryfikuje rynek, a rady wydziałów akceptują niskiej jakości habilitacje swoich ludzi”

Takie opinie  przedstawiałem w mediach od lat, a nawet wieków !

Ciekawe czy uczeni po latach doszli do tych samych wniosków co ja, czy też  mnie plagiatują, przezornie   nie zapraszając  na Kongres ? Warto zauważyć i podkreślić, że aktywnymi uczestnikami Kongresu są też bohaterowie tych brutalnych ataków z UW i UJ ! a do tej pory nie znalazł się  ani jeden profesor tych wzorcowych uczelni  aby mnie przeprosić !  No cóż, takie działania  wymagają  pewnej Kultury Akademickiej, a z tą na  polskich uczelniach ( wzorcowych w szczególności) jest krucho.

Ciekawe czy po Kongresie  ta (sub)Kultura zmieni się  w należytym kierunku ?

Ja nie mam podstaw do optymizmu.

Józef Wieczorek

Kongres Kultury Akademickiej – ‚Nic się nie robi dla wspólnej sprawy’

Transmisja

Kongres Kultury Akademickiej pod lupą dysydenta akademickiego

‚Nic się nie robi dla wspólnej sprawy’

Przed chwilą na Kongresie Kultury Akademickiej(Transmisja z obrad Kongresu Kultury Akademickiej http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/kalendarz/-/journal_content/56_INSTANCE_dPA0/10172/37079726 główny organizator prof. Piotr Sztompka mówił m.in. ‚ Nic się nie robi dla wspólnej sprawy’ podkreślając egocentryczne podejście środowiska akademickiego.

Otóż zgadzam się z tym,  podkreślając, że jest to skutek Wielkiej Czystki Akademickiej, podczas której wyrzucano z UJ na bruk tych, którzy całe swoje życie poświęcali dla wspólnej sprawy, dla uniwersytetu, oskarżani o to,  że stanowią dla Uniwersytetu ( zdominowanego przez egocentryków) zagrożenie. Co więcej w obronie przed powrotem takich na uczelnię w czasach transformacji władze UJ argumentowały, ze dzięki pozbyciu się takich UJ kwitnie i nie należy takich destruktorów na uczelnie przywracać. Jak kwitnie (razem z innymi uczelniami dla których  stanowi wzorzec) widać, chociażby z referatu Prof. Sztompki

Po prostu jest strach. aby coś robić dla dobra wspólnego !

I te oskarżenia do dnia dzisiejszego,tj. do czasu otwarcia Kongresy Kultury Akademickiej są podtrzymywane i skazani na śmierć akademicką są z egocentrycznego środowiska akademickiego wykluczani.

O tym jak wygląda świat akademicki profesor  mówi w dalszej części referatu co będzie przedmiotem dalszych tekstów, bo mówi wiele rzeczy słusznych,  ale bez podawania kontekstu i win UJ w tym względzie, i bez podawania Kapituły Winnych.

Jak do tej pory znamy jedynie Kapitułę Wina ( List otwarty do członka Kapituły Wina – rektora UJ, na Jubileusz 650- lecia UJ- https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/02/22/list-otwarty-do-czlonka-kapituly-wina-rektora-uj-na-jubileusz-650-lecia-uj/) i zdaje się taka znajomości środowisku akademickiemu wystarcza. Bo żadnej reakcji na mój tekst , także ze strony organizatorów Kongresu -nie było.

Kongres Kultury Akademickiej w oparach braku KULTURY

KKA w oparach braku kultury

Kongres Kultury Akademickiej w oparach braku KULTURY

Na oficjalnej stronie UJ http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/kalendarz/-/journal_content/56_INSTANCE_dPA0/10172/37079726 umieszczony jest wpis na temat rozpoczynającego się Kongresu Kultury Akademickiej (podkreślenia w tekście na czerwono – moje):

Kongres Kultury Akademickiej

Termin: 20.03.2014 – 22.03.2014

Organizator: Instytut Socjologii UJ

Strona WWW: kongresakademicki.pl

Rozpoczynający się rok 2014 – na mocy uchwały Senatu RP – to rok Wielkiego Jubileuszu 650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego. Najstarsza polska uczelnia z racji swej wielowiekowej tradycji kultywowania wiedzy i prawdy jest predestynowana do obowiązku troski o dobro najwyższe – jakość kształcenia następnych pokoleń w Polsce. Dlatego tu właśnie narodziła się idea Kongresu Kultury Akademickiej, którego hasło brzmi – „Idea Uniwersytetu – reaktywacja” iktóry ma otworzyć poważną dyskusję nad stanem i kondycją środowiska akademickiego XXI wieku.

Przewodniczącym Rady Programowej Kongresu Kultury Akademickiej jest prof. dr hab. Piotr Sztompka, który na początku lutego, podczas otwarcia XXII Konferencji Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich, w interesującej prezentacji przedstawił własną ocenę aktualnego stanu współczesnego uniwersytetu. W diagnozie zderzył kulturę wspólnoty z kulturą korporacji, zadając środowisku pytanie o to w jakim kierunku zmierzamy i czy zgadzamy się na te zmiany. Tezy tej prezentacji stanowią znakomity punkt wyjścia do dyskusji przed Kongresem Kultury Akademickiej, w którym udział potwierdziło wielu wybitnych uczonych z polskich uczelni. W Radzie Programowej znaleźli się: prof. dr hab. Andrzej Zoll, prof. dr hab. Jan Woleński, prof. dr hab. Ryszard Nycz, prof. dr hab. Karol Musioł oraz prof. dr hab. Maria-Jolanta Flis.

Prowadzącymi sesje i sympozja zostali, oprócz wyżej wymienionych profesorów: prof. dr hab. Edmund Wnuk-Lipiński, prof. dr hab. Jerzy Woźnicki, prof. dr hab. Jerzy Brzeziński, prof. dr hab. Andrzej Koźmiński, prof. dr hab. Ewa Rewers, prof. dr hab. Tomasz Goban-Klas, prof. dr hab. Tadeusz Pomianek, prof. dr hab. Karol Modzelewski, prof. dr hab. Aleksander Skotnicki.

W programie Kongresu Kultury Akademickiej zaplanowano wprowadzenie historyczne przygotowane przez profesora Bjoerna Wittrocka pt. „Modern University in Its Historical Context: Rethinking Three Transformations” (Nowy uniwersytet w perspektywie historycznej: rozważania o trzech transformacjach), 3 sesje plenarne oraz 12 sympozjów.

Podczas Kongresu Kultury Akademickiej poddane dyskusji zostaną następujące obszary tematyczne:

Szczegółowy program Kongresu oraz materiały wstępne do debaty zamieszczone są na stronie: www.kongresakademicki.pl. Wierzymy, że wspólna szeroka debata przyniesie dobre i mądre rozwiązania dla środowiska akademickiego w Polsce, a jednocześnie stanie się świętem nauki w całym kraju.

W dniach 20-22 marca zapraszamy do oglądania transmisji online z auli Dużej Auditorium Maximum UJ.

W dziesiątkach (co najmniej) tekstów jasno uzasadniałem od lat, a nawet wieków, że z realizacją obowiązku kultywowania wiedzy, a w szczególności prawdy,  UJ nie daje sobie rady, a troskę o dobro najwyższe -jakość kształcenia następnych pokoleń w Polsce – ma sobie za nic, a tak naprawdę realizuje je na opak tzn. poprzez usuwanie z murów i z pamięci tych, którzy dla tego dobra najwyższego poświęcili z sukcesami najlepsze lata swojego życia.

HAŃBA ! z której UJ nie chce, nie ma ochoty się rozliczyć, mimo świętowania kolejnych Jubileuszy.

Uprzejmie informuje, że UJ nie jest prekursorem poważnej dyskusji nad stanem i kondycją środowiska akademickiego XXI wieku, tym bardziej, że stan organizacji Kongresu nie wskazuje aby ta dyskusja była zaplanowana na poważną .

Przypomnę, że przed 10 laty inicjowałem poważną dyskusję nad stanem i kondycją środowiska akademickiego XXI wieku, która objęła środowisko akademickie (z zainteresowaniem ministerialnym i nie tylko) zarówno pracujące w Polsce, jak i poza granicami kraju ( te w szczególności), ale spotkała się z brutalnym atakiem, działaniami operacyjnymi decydentów akademickich UW, UJ m.in. na łamach Gazety Wyborczej. Do tej pory te gremia, także współtwórcy Kongresu, nie podjęły żadnej poważnej dyskusji merytorycznej na temat stanu i kondycji środowiska akademickiego, a samych siebie w szczególności.

W tekście widnieje za to dezinformacja, że ‚wspólna szeroka debata’ ….. gdy natomiast debata z założenia nie jest szeroka, ani wspólna, bo wyklucza z założenia niewygodnych, przede wszystkim tych co debaty szerokie inicjowali !

I to ma być wzorcowa Kultura Akademicka ?

Józef Wieczorek

Materiały pomocnicze , bardzo liczne – na stronach:

http://blogjw.wordpress.com/

http://nfaetyka.wordpress.com/

http://nfapat.wordpress.com/

http://wobjw.wordpress.com/category/blok-inna-prawda-o-uj/

http://www.nfa.pl

Czy Kongres Kultury Akademickiej zdoła podnieść kulturę akademicką i trafi do szerokiej opinii społecznej ?

zdj

Czy Kongres Kultury Akademickiej zdoła podnieść kulturę akademicką

i trafi do szerokiej opinii społecznej ?

W ramach Wielkiego Jubileuszu Uniwersytetu Jagiellońskiego odbędzie się 20 – 22 III 2014 Kongres Kultury Akademickiej http://kongresakademicki.pl/  po to jak czytamy w tezach programowych http://kongresakademicki.pl/tematyka-kongresu-tezy-programowe/…aby przerzucić pomost między polską 650- letnią tradycją uniwersytecką a wymaganiami XXI wieku.

‚Zamiast lamentować i patrzeć w górę na Panią Minister czy Rząd, licząc na sanację z Warszawy, chcemy zająć się sami sobą, krytycznie, ale i konstruktywnie przyjrzeć się od środka problemom i słabościom naszego środowiska. Temu, czego żadna reforma odgórna nie może skodyfikować. I dlatego Kongres Kultury Akademickiej. Debatę przedkongresową musi zdominować stawianie pytań, na które dopiero sam Kongres udzielić może odpowiedzi.’

Niestety nie jest zrozumiałe dlaczego dla realizacji tez,  twórcy Kongresu chcą ‚zająć się sami sobą, krytycznie’ a nie chcą znać krytycznych opinii innych, mimo postulatu ‚Debatę przedkongresową musi zdominować stawianie pytań, na które dopiero sam Kongres udzielić może odpowiedzi.’;

Ja pytań do środowiska akademickiego w ciągu lat przedstawiłem moc (np. na stronie http://blogjw.wordpress.com/ ) a odpowiedzi nie mam i wątpię czy Kongres udzieli na nie odpowiedzi. Otworzyłem stronę Jubileuszową wcześniej niż zdołali to uczynić organizatorzy Jubileuszu i moją aktywnością dopiero ich zdopingowałem do ujawnienia Jubileuszowych zamierzeń. Materiały, które wytwarzam na okoliczność Jubileuszu – przesyłam, ale dialogu – brak. Czyli kulturalny standard !

Jak wynika chociażby z penetrowania internetu i wieloletniego dialogu (na ogół głuchego) z decydentami akademickimi (także z twórcami Kongresu) samojeden prowadzę monitoring patologii akademickich http://nfaetyka.wordpress.com/,http://nfapat.wordpress.com/ , (sub)kultury akademickiej wołającej o pomstę do Nieba, a przynajmniej do rozpatrzenia w ramach debaty przedkongresowej. Ale na Kongres mają być wpuszczani tylko paneliści, którzy takiego jawnego, dostępnego publicznie monitoringu nie prowadzą i ci, którzy uiszczą opłatę rejestracyjną w wysokości 200 zł http://kongresakademicki.pl/rejestracja/

A zatem ci co coś robią aby ta kultura była inna,  muszą za to płacić,  a nie zawsze ich na to stać, bo z racji swojej walki o inną kulturę z tego niekulturalnego środowiska zostali na wieki wykluczeni.

Niby jak ta ‚wsobna’ debata trafi do szerokiej opinii społecznej ? I co ona będzie warta skoro krytyki Kongres nie znosi jeszcze zanim się zaczyna ?

Czy Kongres spełni choćby minimum jawności, tzn. czy debaty będą transmitowane na żywo, do usłyszenia darmowego, tak jak to się dzieje w przypadku ważnych debat w 3 obiegu medialnym ?

Czy debaty znajdą się w jawnym archiwum nagrań Kongresowych, aby i po latach można było ‚przyjrzeć się od środka problemom i słabościom naszego środowiska’ ?

Ja się przyglądam od lat i swoje spostrzeżenia przedstawiam, ale w moim ‚imperium medialnym’ 3 obiegu, gdy na stronach ‚matki rodzicielki’ do tej pory nie pojawiła się ani jedna minuta z wielogodzinnych nagrań moich spostrzeżeń jakie rejestrowano w ramach programu Pamięć Uniwersytetu http://www.archiwum.uj.edu.pl/projekty-auj/pamiec-uniwersytetu

Kompletna amnezja, no i hipokryzja.

W tezach czytamy: ‚Ale na to, aby Kongres odniósł sukces nie wystarczy, że od 20– 22 marca przyszłego roku porozmawiamy, a może i pokłócimy się w Auditorium Maximum we własnym akademickim środowisku. Musimy trafić z argumentami i przesłaniem Kongresu do dwóch daleko bardziej trudnych audytoriów: do szerokiej opinii społecznej i do polityków kształtujących ramy prawne i organizacyjne uniwersytetów. ‚

W trosce o to aby Kongres mimo wszystko odniósł sukces przedstawiam do debaty kongresowej jeden z moich tekstów poświęconych subkulturze akademickiej mając na uwadze tezę: ‚Debatę przedkongresową musi zdominować stawianie pytań, na które dopiero sam Kongres udzielić może odpowiedzi.’ i czekam na na rezultaty debaty, w której bezpośrednio wziąć udziału nie zdołam ze względu na zaporową cenę udziału.

Józef Wieczorek

http://blogjw.wordpress.com/2013/10/12/uczelnie-na-froncie-walki-o-dobre-wychowanie/

Uczelnie na froncie walki o dobre wychowanie

postawa zasadnicza

Uczelnie na froncie walki o dobre wychowanie

Poziom kultury gwałtowanie się obniża, schamienie widoczne na porządku dziennym, w telewizorni, na ulicy, w pracy, w szkołach i na uczelniach.

Kiedyś zasad dobrego wychowania uczono w przedszkolach i szkołach elementarnych, dziś kształtowanie elementarnych zasad wychowania ma być domeną szkół z nazwy wyższych,
czyli inaczej mówiąc Wyższych Szkół Podstawowych. ( Akademickie Dobre Wychowanie na Politechnice Świętokrzyskiej
http://www.naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,397327,akademickie-dobre-wychowanie-na-politechnice-swietokrzyskiej.html)

Rzecz w tym, że poziom kultury i schamienia na tych wyższych uczelniach dawno już sięgnął bruku (a nawet bardziej),  stąd osiągnięcia wychowawcze mogą być gorsze od deklarowanych, a nawet prowadzić do wzrostu schamienia wśród bardziej pojętnych uczniów.

Wychowuje się bowiem najlepiej swoim przykładem, a jeśli przykład jest negatywny, to i wychowanie będzie negatywne. Rzadko kto potrafi się temu przeciwstawić, bo za chama ani chybi zostanie uznany.

W Polsce jak wiadomo największym prestiżem społecznym cieszą się profesorowie uczelni tzw. wyższych, więc to oni są wzorcem dla innych, marzących oczywiście o tym,  aby i taki poziom osiągnąć.

Niestety profesor w Polsce to wzorzec często negatywny, finalny produkt długotrwałej negatywnej selekcji kadr. Tylko jednostki ‘niewychowane’ , nieprzystające do narzuconych norm wychowawczych, jakiś poziom, jakiś etos profesorski – nawiązujący do czasów II RP – reprezentują. Rzecz w tym, że jest to jedynie margines akademicki, który jakoś się ostał w tym negatywnym, także wychowawczo, systemie.

Badań naukowych nad dobrym wychowaniem profesorii polskiej chyba nie ma, a w każdym razie ja nie znam i będę wdzięczny za informację o takowych,  jeśli jednak są.

Żeby uzupełnić tą lukę i zachęcić do takich badań,  przytoczę kilka przykładów w kontekście osobistym,  ograniczając się bardzo, bo to temat na książkę a nie na krótki tekst – coś na kształt abstraktu.

W stanie wojennym na Radzie Instytutu, której byłem wówczas członkiem ( a nawet sekretarzem) , zachowałem się niewłaściwie (w stosunku do standardów obowiązujących), bo odmówiłem głosowania nad wybraniem Przewodniczącego Rady – towarzysza dyrektora, który sam się do wybrania przedstawił. Proponowano mi wyjście z posiedzenia Rady, aby dobrym manierom akademickim zadość uczynić. Niestety jako źle wychowany pozostałem niemym świadkiem historii aprobowanej przez pozostałość dobrze wychowaną.

Niedługo potem opuściłem to gremium (radę naukową) na dobre,  abym takim dobrym wychowaniem sam nie przesiąknął. Najtężsi historycy epoki o tej, ani o wielu podobnych historiach nawet nie wspomną. Chyba dobre wychowanie im na to nie pozwala aby poznać jak naprawdę wyglądała akademicka opozycja demokratyczna (ta niezależna) w dziejach wzorcowej dla innych uczelni, w dziejach prawdziwych, a nie bajecznych jakie dobrze wychowywanej społeczności (nie tylko akademickiej) są serwowane (w książkach, na spotkaniach, czyli w kształtowanej przestrzeni publicznej).

Jakieś 2 lata później, już jako nie-członek Rady, zostałem jednak wezwany przed oblicze strażników dobrych obyczajów akademickich i całego poziomu akademickiego, aby się wytłumaczyć dlaczego studentów nie chcę uczyć zależnie, a robię to niezależnie. Moje argumenty widać były silne skoro rada natychmiast zmieniła front walki o dobre obyczaje i sformułowała oskarżenie o wulgarne traktowanie personelu profesorskiego płci przeciwnej. Ci, którzy mnie znali/znają dobrze wiedzą, że w wulgaryzmach nie gustuję, nawet w warunkach krytycznych. Naruszało to jednak dobre obyczaje członków Rady, którzy tak ‘rzucali mięsem’, że nieraz argumentowałem, że co jak co ale wprowadzenie kartek na mięso w stanie wojennym (i nie tylko) miało jednak swoje uzasadnienie.

Swoich oskarżeń ze względu na powszechny autorytet moralny i intelektualny jaki reprezentowali członkowie Rady  (także członkowie CK) nie musieli niczym dokumentować i niechby tylko kto zaprotestował !

Nie było jednak obawy, bo dobrym obyczajem, dobrze wychowanych ‘akademików’ jest chowanie w takich sytuacjach głowy do podręcznej strusiówki. Oczywiście oskarżenie zostało rozpowszechnione w innych polskich ośrodkach dobrego wychowania akademickiego z sukcesem wielkim i już bez obawy, że ktokolwiek głośno powie – Dość tego, wulgarni panowie profesorowie !

Jakieś 2 lata później miałem wykład na ogólnopolskiej sesji w sali wypełnionej dobrze wychowaną bracią akademicką, z udziałem najlepiej wychowanej profesorii o wzorcowych manierach. Powtórzyć tego co się działo, jakim chamstwem byłem obrzucany, jak brodę mi chciano ścinać, jak nie dopuszczać więcej do wykładów – nie sposób.

Mimo nagrywania wykładów, ten mój oczywiście nie zdołał się zarejestrować.

W kuluarach,  znany ze szczególnie wykwintnych , profesorskich manier – profesor chwalił się jak to mi dop …. Zapewne w nagrodę za to osiągnięcie niedługo potem został honorowym członkiem towarzystwa. Ja (a właściwie moja sprawa) po tym jak złożyłem postulat aby jakąś przynajmniej komisję etyczną powołać- dla oceny co jest dobrą a co złą manierą akademicką – zostałem skierowany do sądu koleżeńskiego. Trzeba było jednak powołać naprędce drugi skład sądowo-koleżeński, bo jednak ten wcześniejszy nie był wystarczająco koleżeński w stosunku do strażników właściwych manier akademickich.

Rzecz jasna ten drugi sąd sprostał zadaniom już w okresie transformacji od chamstwa PRL-owskiego do chamstwa III RP i mamy to co mamy. Chamstwo profesorskie cieszy się wielkim prestiżem i uznaniem i lud akademicki, póki co mniej utytłany, jeno marzy aby mu sprostać.

Będąc zwolennikiem pracy u podstaw przedstawiłem –  u zarania III RP –  władzom wzorcowej dla innych uczelni,  postulat  utworzenia Instytutu Odchamiania Kadry Profesorskiej,   aby w nowy system (jak się wydawało) wejść jak należy.   Bez skutku.  Wcześniej, jeszcze w prylu,   podobne postulaty wysuwał ‘Kabaret Dudek ‘ ( “Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłom i godnościom osobistom “)  także bezskutecznie.

Wiedziano zapewne, że po odchamieniu kadry nie miałby kto   braci studenckiej uczyć.  Uznano zapewne, że chamstwo , szczególnie profesorskie –  to są dobre wzorcowe maniery a przeciwstawianie się chamstwu  – to chamstwo nie do zaakceptowania na uczelniach, niezgodne z etosem akademickim.

Warto tak przy okazji porównać dla przykładu choćby jedną sprawę zakłócenia niedawno wykładu prof. Z. Baumana, wybitnego instalatora systemu totalitarnego (m.in. antynaukowego). Zakłócenie wykładu spotkało się z oburzeniem nie tylko władzy ministerialnej, ale także wielu akademików, mimo że nikt Baumanowi nie chciał obcinać brody (może przezornie jej nie nosi), ani dop ……

No cóż , dobrze wychowane elity III RP biorą w obronę jedynie agentów, a tych co agentami nie byli/ być nie chcieli – mają gdzieś, a w gruncie rzeczy tam gdzie same się znajdują, co dosadnie zilustrował Pieter Breughel Młodszy jeszcze w XVI stuleciu)

Brueghel

Sceny z życia obecnych dobrze wychowanych sfer akademickich

zilustrowane przez Pietera Breughla Młodszego w wieku XVI !.

Czy na Wielki Jubileusz UJ zmyje Wielką Hańbę ? Czy rektorzy potrafią się zachować jak trzeba ?

Collegium Maius

O „Żołnierzach Wyklętych” – wyklętych także przez rektorów

(tekst i zdjęcia – Józef Wieczorek)

Senacka - tablica

(tablica na ul. Senackiej w Krakowie )

O żołnierzach niezłomnych w okresie instalacji systemu komunistycznego w Polsce wiadomo coraz więcej, sporo się pisze a nawet obchodzimy 1 marca Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych bo tak ci niezłomni żołnierze podziemia niepodległościowego byli traktowani w Polsce ‘Ludowej’ a nawet w III RP.

Wyklęci, mordowani, skreśleni z pamięci, bo w okresie instalacji systemu komunistycznego zachowali się jak trzeba. Wielu z nich stawia się wreszcie pomniki jak np. w Patriotycznym Parku Jordana w Krakowie,– Żołnierze Niezłomni w Parku Jordana w Krakowie- Pomniki „Żołnierzy Wyklętych” w systemie komunistycznym, uhonorowanych w Galerii Wielkich Polaków XX wieku dzieła niezłomnego Prezesa Towarzystwa Parku – Kazimierza Cholewy, Niestety i do dziś są wyklinani o czym świadczy chociażby barbarzyński atak na pomnik ‘Inki’ 16 lutego 2013 r.

Inka

Komunistyczni barbarzyńcy zamordowali ‘Inkę’, ale pamięci o niej nie zdołali zamordować, więc nie mogą znieść, że ich ofiarom stawia się pomniki i oddaje hołd.

Kustoszami pamięci o ‘Żołnierzach wyklętych’ stają się coraz częściej młodzi Polacy, szukający dla siebie wzorów zachowania, wzorów patriotycznej postawy. Widać to chociażby po zaangażowaniu młodych (m.in. Studenci dla Rzeczypospolitej http://www.studencidlarp.pl/ ) w Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych .

O Żołnierzach Wyklętych pamiętają też kibice, także wyklinani o ile zaangażują się w działalność patriotyczną.

Nil

Niestety w ślady młodzieży nie idą rektorzy uczelni, mimo że to oni winni dawać pozytywny przykład braci studenckiej ( i nie tylko). Rektorzy co prawda bywają wśród patronujących obchodom, ale nie chcą pamiętać o haniebnej postawie swoich poprzedników wobec młodszych naukowców, którzy poszli ‘do lasu’, do podziemia lub z podziemiem współpracowali.

Podczas procesu krakowskiego w 1947 – kiedy sądzono prezesa WiN Franciszka Niepokólczyckiego oraz naukowców związanych z WiN i PSL http://lustronauki.wordpress.com/2008/10/16/haniebna-postawa-rektorow-wobec-naukowcow-z-winu/rektorzy krakowscy zamiast ich bronić – potępiali ! Tak, że prokurator miał mocne argumenty do ich skazywania ! Powoływał się na tą haniebną rezolucję !

Rezolucję podpisali m. in. F. Walter – Rektor UJ, Stanisław Skowron – Dziekan Wydziału Lekarskiego UJ, Walery Goetel – rektor Akademii Górniczej, Adam Krzyżanowski – rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych .

Senat Uniwersytetu Jagiellońskiego potępiał walkę zbrojną o przywrócenie niepodległości (posiedzenie senatu 6 II 1947 – zapis odezwy do Młodzieży Akademickiej zachowany w protokołach dostępnych w archiwum UJ, podpisany przez profesorów (dziekani. prodziekani, delegaci wydziałów) i rektora F. Waltera.

Odezwy Senatu nie podpisał jedynie dziekan prof. Stefan Schmidt, w trzy lata później pozbawiony katedry i usunięty z UJ (Terlecki 2002) .

Do dziś tej haniebnej plamy rektorzy nie chcą zmyć i idąc śladami komunistów wymazują ją z pamięci.

O uczczeniu pamięci naukowców – ‘żołnierzy wyklętych ‘ nie chcą słyszeć. Skoro raz ich wyklęli, nie potrafiąc zachować się jak trzeba, widać chcą aby tak pozostało na zawsze.

Może postawa młodzieży akademickiej zawstydzi rektorów ? Może młodzi potrafią nauczyć czegoś rektorów, którzy objęli stanowiska, ale nie nauczyli się tego co winni na tych stanowiskach robić. To smutna akademicka rzeczywistość, tym bardziej, że taka postawa rektorska ( i nie tylko) obejmuje także czasy późniejsze starannie wymazywane z pamięci, z książek ‘historycznych’, z dziejów uczelni .

Przypomnijmy sylwetki wyklętych przez rektorów aby zainspirować historyków do opracowania rzeczywistych historii uczelni, w tym uczelni wzorcowej dla innych – czyli UJ, aby historycy opracowali biogramy naukowców wyklętych przez rektorów pozostających w symbiotycznych związkach ze służbami komunistycznego państwa.

Opisywanie, udawanie, że świat akademicki przeszedł przez komunizm z sukcesem jak Mojżesz przez Morze Czerwone jest niezgodne z prawdą i z etyką naukowca. Niestety po okresie komunistycznym w wyniku negatywnej, politycznej weryfikacji kadr naukowcy o takich postawach dominują w III RP.

Mamy poważny podział w polskim społeczeństwie na tych co walczą o pamięć o naszych bohaterach, i tych co tą pamięć niszczą.

Podział ten jest jakby przedłużeniem podziału z okresu instalacji systemu komunistycznego kiedy jedni walczyli o Polskę Niepodległą, a inni ich potępiali i robili kariery w barbarzyńskim systemie.

Trzeba też pamiętać o tym. że nawet ci skazywani w okresie stalinowskim w okresie odwilży wracali na uczelni, natomiast po 1989 r. wyklęci z uczelni w wyniku czystek u schyłku prylu – nie , bo odwilży na przejściu z PRL do III RP nie było, a uczelnie stały się skansenami nie do końca upadłego systemu komunistycznego. Nie bez przyczyny beneficjenci ‘transformacji’ nie chcą się z tym systemem i z haniebnymi postawami rozliczyć, ani nawet o tym słyszeć, a im czasy nam bliższe, tym walka z pamięcią ostrzejsza.

Sądzeni i skazani w procesie krakowskim naukowcy to Eugeniusz Ralski, Henryk Munch, Karol Buczek, Karol Starmach.

Eugeniusz  Ralski

[1910-1981],dr, żołnierz ZWZ/AK, działacz WiN, ps. „Biały”, „Korsak” – http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/14/eugeniusz-ralski/

http://www.stankiewicz.e.pl/index.php?kat=32&sub=443 (Żołnierze i działacze konspiracji niepodległościowej – oraz skazani z powodów politycznych –  więzieni w Centralnym Więzieniu Karnym we Wronkach i Rawiczu i ZK Poznań 1945-1956
Nazwiska P -R
(opracował Tadeusz Łaszczewski))

‘ W okresie okupacji współorganizator tajnego nauczania na Wydziale Rolnym UJ. Aresztowany przez Niemców w 1944 przebywał w obozie w Płaszowie. Od początku 1945 był członkiem kierownictwa Brygad Wywiadowczych tworzących samodzielną sieć wywiadowczo-propagandową w ramach Obszaru Południowego, kolejno w NIE, DSZ i WiN.

Z polecenia E. Bzymka-Strzałkowskiego organizował od II 1945 wywiad gospodarczy i nadzorował Biuro Studiów. Od V 1945 referent wywiadu gospodarczego DSZ w Krakowie, a od I 1946 z-ca kierownika sieci wywiadowczej WiN krypt. „Izba Kontroli”. Następnie szef wywiadu Obszaru Południowego WiN.’…..’ .W VI 1945 habilitował się i zostałdocentem UJ w Krakowie. Od VII 1946 jako profesor nadzwyczajny objął Katedrę Fitopatologii i Ochrony Roślin Uniwersytetu we Wrocławiu.’..

..’ 24 VIII 1946 został zatrzymany przez funkcj. UB i uwięziony. Postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania wydała z datą 27 VIII 1946 Wojskowa Prokuratura Rejonowa w Krakowie. Przeszedł ciężkie śledztwo. Więziony w areszcie WUBP Kraków i w więzieniu Montelupich. Sądzony procesie krakowskim członków II Zarządu Głównego WiN. Wyrokiem WSR Kraków, sygn. akt. Sr. 978/47  z dnia 10 IX 1947 został skazany na karę śmierci z art. 86§2 KKWP oraz art. 7 Dekretu z 13 VI 1946. Wyrok uprawomocnił się 18 IX 1947. W dniu 06 XI 1947 B. Bierut zmienił mu w drodze łaski karę śmierci na dożywotnie więzienie ‘..

Henryk Münch

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/15/henryk-munch/

Fragment z książki Przeciw czerwonej dyktaturze (red. Filip Musiał, Jarosław Szarek; Ośrodek Myśli Politycznej, Instytut Pamięci Narodowej, Kraków 2007

W Krakowie ukończył studia historyczne i geograficzne w Uniwersytecie Jagiellońskim. Następnie pracował w Komisji Atlasu Historycznego Polski Polskiej Akademii Umiejętności, a od 1928 r. także w Archiwum Aktów Dawnych Miasta Krakowa. W grudniu 1932 r. został w UJ promowany na doktora filozofii. Wraz z 27 pułkiem piechoty brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. W czasie okupacji wniósł duży wkład w ochronę zbiorów archiwalnych przed zniszczeniem lub wywiezieniem do III Rzeszy. W 1941 r. został zaprzysiężony do ZWZ-AK pod pseudonimem “Mnich”. Pełnił funkcję drużynowego, a następnie zastępcy dowódcy plutonu.

Po rozwiązaniu Armii Krajowej w styczniu 1945 r. stracił kontakt ze swoimi zwierzchnikami i kolegami z konspiracji.

Jan Kot odnalazł Müncha w archiwum i zaproponował mu podjęcie działalności w nielegalnej organizacji niepodległościowej mającej na celu zdobycie dla kraju całkowitej niepodległości….Kot przychodził do archiwum przeciętnie raz lub dwa razy w miesiącu, przynosząc Henrykowi Münchowi na przechowanie kolejne archiwalia Zrzeszenia “WiN”.

.Obydwaj archiwiści zostali aresztowani w konsekwencji rozbicia przez Urząd Bezpieczeństwa II Zarządu Głównego WiN. ..

Münch natomiast zasiadł na ławie oskarżonych wspólnie z działaczami
II Zarządu Głównego – z prezesem Zrzeszenia ppłk. Franciszkiem Niepokólczyckim na czele….
Proces rozpoczął się 11 sierpnia 1947 r. Oskarżycielem był zastępca Naczelnego Prokuratora Wojskowego ppłk Stanisław Zarakowski. Grzmiał on pod adresem zgromadzonych na ławie oskarżonych pracowników nauki – wśród których byli m.in. znany biolog Eugeniusz Ralski, a także historycy Karol Buczek i Henryk Münch –dziś, gdy państwo chce ratować naukę polską i uniwersytety, nie będzie tolerować zdrajców, tych, którym daje chleb. Dla tych ludzi, którzy przedkładają szpiegostwo nad pracę[…], nie ma miejsca w społeczeństwie.

Wyrok ogłoszono 10 września 1947 r. – w procesie orzeczono 8 kar śmierci.

Henryk Münch, dla celów propagandowych nazywany archiwistą II Zarządu Głównego WiN, choć w istocie pełnił tę funkcję dla Biura Studiów Brygad Wywiadowczych, został skazany na 15 lat więzienia i przepadek całego mienia na rzecz skarbu państwa. Warto zaznaczyć, że w przypadku działaczy Zrzeszenia WiN zawsze starano się skazać ich za działalność szpiegowską. Gwarantowało to – po pierwsze – możliwość wydania wyższych wyroków, a po drugie – sprawiało, że nie obejmowały ich przepisy ustawy o amnestii z 22 lutego 1947 r. – gdyż łagodzenie kary na ich podstawie obejmowało co prawda przestępstwa polityczne, ale nie dotyczyły one skazanych za działalność wywiadowczą…’

Karol Buczek  

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/14/karol-buczek/

Buczek Karol w encyklopedii portalu wiedzy ONET.pl\

‘(1902-1983), historyk mediewista, znawca dziejów kartografii i geografii historii, działacz ludowy. Uczestnik wojny polsko-bolszewickiej w 1919-1921. Studia na Uniwersytecie Jagiellońskim z zakresu geografii i historii zakończył doktoratem w 1928, habilitował się w 1936. Od 1927 bibliotekarz, następnie kustosz Biblioteki Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Już w okresie międzywojennym związany z ruchem ludowym; od 1931 – członek SL.


Podczas II wojny światowej w konspiracyjnym SL
Roch. Po wojnie w Polskim Stronnictwie Ludowym. …Redaktor Myśli i Czynu oraz Za pługiem, od 1945 redaktor naczelny tygodnika Piast. W latach 1946-1954 więziony z powodów politycznych. W 1957-1974 profesor Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk. 

Karol Buczek (1902-1983). Człowiek i uczony

w chwili aresztowania był redaktorem „Piasta” z nominacji wręczonej mu osobiście przez Wincentego Witosa w 1945 r.

Prokurator domagał się dla oskarżonego Karola Buczka wyroku śmierci, sąd zasądził go na 15 lat więzienia i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich. Profesor niechętnie wspominał proces i więzienie, czasem jednak przytaczał garść jakże ważnych dla przyszłego historyka szczegółów…

.Kilka lat po wyroku, gdy żona Profesora Jadwiga z Czajewiczów występowała o urlopowanie go z więzienia z powodu poważnej choroby, Edward Ochab przez pewien czas odmawiał, zarzucając Karolowi Buczkowi, że swoją wrogą działalnością próbował nie dopuścić do tych wielkich socjalistycznych przeobrażeń na polskiej wsi. Z kolei w roku 1962, gdy Instytut Historii wystąpił zwnioskiem o profesurę zwyczajną dla niego, nominację zablokował ze względów politycznych z wielką awanturą Władysław Gomułka na posiedzeniu Rady Państwa.

Nominacja ta doszła do skutku dopiero po 10 latach, w roku 1972, i to po zatarciu kary, o co postarał się wtedy z własnej woli przewodniczący Rady Państwa prof. Henryk Jabłoński. W tym czasie nie mogło być oczywiście mowy o rehabilitacji. Dopiero 30 sierpnia 1989 r. Sąd Najwyższy dokonał rehabilitacji kierownictwa PSL ..’

Karol Starmach 

http://lustronauki.wordpress.com/2009/05/14/karol-starmach/

Żołnierze i działacze konspiracji niepodległościowej – oraz skazani z powodów politycznych –  więzieni w Centralnym Więzieniu Karnym we Wronkach i Rawiczu i ZK Poznań 1945-1956 –Strona Genealogia, Stankiewicze z przyjaciółmi

[1900-1988], hydrobiolog, badacz flory i fauny wód polskich, działacz PSL

Ur. 22 IX 1900 w Mszanie Dolnej pow. limanowski, syn Franciszka i Tekli z d. Strama. Uczęszczał do gimnazjum. W latach 1919-1920 brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Po ukończeniu studiów i uzyskaniu stopnia doktora poświęcił się pracy naukowej jako botanik-ichtiolog.

W okresie okupacji niemieckiej aresztowany przez gestapo i uwięziony w KL Sachsenhausen i Dachu. Zwolniony 26 IV 1940. Powraca do Krakowa i pracuje w szkolnictwie zawodowym w Okręgowym Biurze Szkolnym organizującym tajne nauczanie. W latach 1944-1945 członek władz wojewódzkich Zrzeszenia Pracy Ludowej „Orka”.

Po wojnie docent UJ w Krakowie. W latach 1945-1947 czynny w PSL. Pełnił m. in. funkcję prezesa Koła Grodzkiego PSL w Krakowie. Był też radnym WRN.

Utrzymywał kontakty z E. Ralskim – działaczem WiN, od którego otrzymywał materiały wywiadowcze WiN w celu doręczenia władzom PSL. Osobiście przekazywał E. Ralskiemu informacje z terenu PSL i WRN w Krakowie. W tym okresie czasu mieszkał w Krakowie przy ul. Łobzowskiej. Zatrzymany przez funkcj. WUBP Kraków 19 V 1946 i uwięziony. Postanowienie o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania wydała z datą 21 IX 1946, sygn. akt Pr. 2349/46.

Sądzony w procesie krakowskim, został skazany przez wSR Kraków, sygn. akt Sr. 978/47 na karę 10 lat więzienia z art. 86§2 KKWP i art. 7 MKK z utratą praw publicznych i obywatelskich na lat 5 oraz przepadek mienia na rzecz Skarbu Państwa. Po uprawomocnieniu się wyroku 18 IX 1947 został wywieziony do Centralnego Więzienia Karnego we Wronkach i tu osadzony w dniu 24 IX 1947 jako więzień śledczy. W XI 1947 przekazany do odbycia kary. 14 XII 1947 wywieziony z CWK Wronki wraz z aktami do więzienia Warszawa-Mokotów. ’

Po ułaskawieniu został zwolniony z więzienia 26 V 1950. Po opuszczeniu więzienia powraca do Krakowa. Od 1956 profesor UJ w Krakowie, a od 1969 członek PAN.
Zmarł w Krakowie 02 III 1988.’

Pochowany jest na Cmenatrzu Rakowickim, ale 1 marca na jego grobie nie widać kwiatów ani zniczy.

Biogramy tych naukowców należałoby opracować szczegółowo pod kątem ich walki o niepodległą Polską i represji jakie ich za to spotkały w Polsce ‘ludowej’.

Potrzebne są też pełniejsze biogramy  tych rektorów i profesorów, którzy nie zachowali się jak trzeba w okresie instalowania systemu komunistycznego w Polsce

m. in.

Franciszek Walter – rektor UJ, dbał o zdrowie AK i potępiał profesorów z WiN

http://lustronauki.wordpress.com/2009/04/05/franciszek-walter/

Teodor Marchlewski – rektor UJ, sławił geniusz naukowy Stalina i propagował łysenkizm

http://lustronauki.wordpress.com/2009/03/24/teodor-marchlewski/

Adam Krzyżanowski – wybitny ekonomista, prof. UJ, członek Krajowej Rady Narodowej, okresowo usunięty z uczelni

http://lustronauki.wordpress.com/2011/08/18/adam-krzyzanowski/