UJ wraca do poziomu ?

DSCF8333

UJ wraca do poziomu ?

 

Przez ponad 2 miesiące na tej stronie wisiał herb UJ w pozycji ‚lewoskrętnej’, skośnie do poziomu.

Do ogrodu prof

 

„Zdobił’ on wejście do Ogrodu Profesorskiego, tuż przy Collegium Maius. Temu zjawisku poświęciłem jeden z tekstów Lewoskrętny UJ Jubileuszowy ? zadając jednocześnie pytanie ‚Czy lewoskrętny herb UJ jest zgodny  ze statutem uniwersytetu ?’
W Wielką Sobotę idąc ul. Jagiellońską do Kolegiaty św. Anny zauważyłem rzecz niezwykłą. Herb nawiązał do poziomu architektonicznego (co uwieczniłem na widocznym zdjęciu), czyli wrócił do stanu pierwotnego. Długo to trwało, kilka miesięcy, ale postęp jest widoczny i nawet optymistyczny, bo jakby obrazował wysiłki UJ na drodze powrotu do należytego poziomu. Oby.

Osiągnięcie poziomu naukowego/edukacyjnego, a w szczególności moralnego, to jednak znacznie trudniejsza sprawa niż spoziomowanie herbu, który to proces trwał wiele miesięcy. Nie da się osiągnąć należytego poziomu w czasie krótszym od kilku lat, ale kierunek na drodze do osiągnięcia takiego poziomu wytyczyć można, i to nawet w Roku Wielkiego Jubileuszu. Niestety jak na razie takich zamiarów nie widać, stąd Requiem dla UJ.

UJ zdaje się rezygnuje z realizacji swojej misji z powodu braku  mocy intelektualnych i moralnych. Widać jakie spustoszenie na UJ pozostawiła Wielka Czystka Akademicka u schyłku PRL.

Jeśli kierunek działania na rzecz powrotu do poziomu będzie taki jak dotychczas, to i na Jubileusz 1000 lecia UJ (o ile UJ przetrwa) należyty poziom intelektualny i moralny, którego nie będzie trzeba się wstydzić, nie zostanie osiągnięty.

Przypomnę tu moje wysiłki w celu wytyczenia kierunku działań przynajmniej na drodze do rozliczenia się ze wstydliwą przeszłością UJ – moje zapytania postawiłem na początku Jubileuszowego Roku Akademickiego (poniżej) , ale pozostały one bez odpowiedzi i nie stwierdziłem jakichkolwiek działań, które by wskazywały, że jakieś odpowiedzi i pozytywne działania będą realizowane..
Straciłem już nadzieję, że nastąpi jakieś zmiana w Roku Wielkiego Jubileuszu, a mam świadomość, że kolejnego już nie doczekam.

Widać władze UJ przyjęły strategię przeczekania,  stosowaną z sukcesami, bo przecież minęły już lata, a nawet wielki, od Wielkiej Czystki (wykonanej przez ‚zielonych ludków ‚ ?) , a władze UJ nawet jej nie dostrzegły podobnie jak wzorujące się na UJ środowisko akademickie , ze środowiskiem opozycyjnym włącznie.

10 pytań do władz Uniwersytetu Jagiellońskiego
na inaugurację nowego roku akademickiego
poprzedzającego
650 rocznicę powstania najstarszej polskiej uczelni

http://blogjw.wordpress.com/2013/09/27/10-pytan-do-wladz-uniwersytetu-jagiellonskiego/

W związku z nowym rokiem akademickim poprzedzającym 650 rocznicę powstania uczelni
chciałbym zadać władzom uczelni kilka pytań, licząc, że tym razem potencjał intelektualny, jak i moralny kadry najstarszej polskiej uczelni i wzorcowej dla innych, będzie wystarczający do udzielenia odpowiedzi. Piszę tym razem, bo mimo zadawania licznych pytań, a nawet roszczeń informacyjnych w ciągu wielu lat, a nawet wieków, tego potencjału nie stawało aby zaspokoić moją ciekawość, czy roszczenia.
1. Czy na okoliczność 650 rocznicy powstania uczelni zostanie wreszcie napisana rzetelna historia uczelni uwzględniająca także ostatnie 70 lat, bez omijania jakże haniebnych wydarzeń w życiu UJ, tak aby stanowiły one przestrogę dla współczesnych, jak i przyszłych pokoleń ? Historia napisana na wcześniejszą rocznicę UJ w roku 2000 r. czyli sławne ‘Dzieje Uniwersytetu Jagiellońskiego’, stanowi ciemną plamę w historii uczelni ( http://blogjw.wordpress.com/2009/03/25/lustracja-dziejow-uniwersytetu-jagiellonskiego/) i niedobrze by było aby ta plama nie została usunięta.
2. Czy historia UJ na oficjalnej stronie uczelni uzyska treść zgodną z prawdą ?

Ta historia – http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/historia o ostatnim okresie UJ, bardzo źle świadczy o potencjale intelektualnym i moralnym beneficjentów funkcjonującego od lat, a nawet wieków, systemu akademickiego Takich ‘historii’ nie powinno się upowszechniać http://blogjw.wordpress.com/2010/06/14/historia-uj-w-ujeciu-profesora-stanislawa-waltosia/
bo fałszowanie/cenzurowanie historii nie przystoi gremiom wynagradzanym przez społeczeństwo za poszukiwanie prawdy, jej ujawnianie i nauczenie.
3. Czy uniwersytet rozliczy się oficjalnie i wstawi do oficjalnej historii wydarzenia akademickie związane z instalacją systemu komunistycznego w Polsce, a na uniwersytecie w szczególności ? Podnosiłem te sprawy wielokrotnie m. in. pod adresem ( i tam cytowane) http://blogjw.wordpress.com/2011/08/27/%E2%80%9Eince%E2%80%9D-trzeba-postawic-pomnik/ ale bez pozytywnych skutków. Widać niechęć do poznania prawdy nadal dominuje nad imperatywem akademickim jej poznawania/ujawniania/nauczania.
4. Czy uniwersytet przy planowanym na kolejne lata ( kolejne 650 lat) potencjale intelektualnym i moralnym będzie zdolny do wykrycia w swej historii stanu wojennego i jego skutków dla uczelni ? Trzeba mieć na uwadze, że oficjalne w/w ( i nie tylko) historie uczelni, fałszujące rzeczywisty stan rzeczy, mogą być wykorzystane do nagradzania/hołubienia aparatu systemu totalitarnego. (skoro nie było stanu wojennego, lub był to epizod nie warty nawet wzmianki w historii, to niby czemu kogokolwiek z tego powodu skazywać, wykluczać, czemu obniżać emerytury tym, którzy go wprowadzali/utrzymywali – https://blogjw.wordpress.com/2013/07/09/alibi-profesorskie-dla-generala/)
5. Czy uniwersytet przy przy planowanym na kolejne lata potencjale intelektualnym i moralnym będzie zdolny do wykrycia w swej historii Wielkiej Czystki Akademickiej u schyłku PRL (Smutne refleksje historyczne nad badaniami dziejów najnowszych – http://blogjw.wordpress.com/2013/02/19/smutne-refleksje-historyczne/, która ten potencjał tak osłabiła, że do dnia dzisiejszego beneficjenci tej czystki, nie są w stanie ani jej, ani jej skutków wykryć ?
6. Czy UJ wprowadzi skuteczne zabezpieczenia przed powrotami kolejnych fal zakłamywania historii ? POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII – http://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/powracajaca-fala-zaklamywania-historii/
7. Czy i ew. jakimi metodami uniwersytet zamierza podnieść potencjał intelektualny i moralny kadry uczelni tak, aby ta kadra była zdolna do tego na polu nauki/edukacji (szeroko pojętej, w odpowiedzialności za kraj) do czego obecnie zdolna nie jest ? Czy uniwersytet zrezygnuje z czyszczenia swoich szeregów z tych którzy uczą/uczyli myślenia krytycznego, nonkonformizmu naukowego, walczą/walczyli z patologiami i degrengoladą moralną środowiska akademickiego ?
8. Czy uniwersytet funkcjonujący jako fabryka śmieciowych dyplomów/tytułów powróci do idei uniwersytetu jako korporacji nauczanych i nauczających poszukujących wspólnie prawdy ( INNA PRAWDA O UCZELNIACH – http://wobjw.wordpress.com/tag/inna-prawda/ ) i czy ta idea będzie respektowana w praktyce, tzn. czy poszukujący razem ze studentami prawdy nie będą wykluczani z uniwersytetu na wieki, ze względu na naruszanie reguł uczelni w rzeczywistości walczącej z ujawnianiem prawdy i nobilitującej tych, którzy dzielnie walczą o to aby nie poznać tego co badają (http://blogjw.wordpress.com/2013/03/25/jak-badacze-walcza-aby-nie-poznac-tego-co-badaja/)
9. Czy UJ na swój jubileusz odnowi nie tylko swoje mury, ale także kadry i system akademicki, tak aby jego beneficjenci byli zdolni do udzielania odpowiedzi w imię prawdy ? ( Zapytania w imię prawdy -http://blogjw.wordpress.com/2013/05/20/zapytania-w-imie-prawdy/, https://blogjw.wordpress.com/2013/08/02/czy-decydenci-akademiccy-to-niewlasciwi-adresaci-zapytan-w-imie-prawdy/)
10. Czy UJ na swój kolejny jubileusz zrezygnuje z bolszewickiego systemu etycznego i czystek etycznych zgodnie z nim prowadzonych, na rzecz systemu etycznego opartego na wartościach chrześcijańskich ? Czy planuje uzyskanie zdolności odróżniania prawdy od kłamstwa, dobra od zła ?
Z oczekiwaniem na merytoryczne odpowiedzi
Józef Wieczorek

 

Wielka Pasja Akademicka mimo Wielkiego Jubileuszu

plakat

9  lat temu napisałem tekst ,Pasja akademicka  z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w roli Piłata ‚ – Józef Wieczorek ( tekst oryginalny z  2005-03-23 – http://www.nfa.pl/articles.php?id=74) i  nic. Żadnej reakcji,  ani ze strony RPO (dziś już byłego, ale za to jest  szefem  Komisji do spraw etyki w nauce PAN),  ani ze strony jego przełożonych z UJ (tak tak, u nas RPO nie jest całkiem niezależny, może być podwładnym rektora i np. jak w tym przypadku,  odrzuca sprawę obywatela  przeciwko  swojemu przełożonemu)!

I nikomu to nie przeszkadza, nawet w Roku Wielkiego Jubileuszu UJ, nawet na Kongresie Kultury Akademickiej,  gdzie były  RPO bryluje (taka kultura), a krzywdzony obywatel nadal  pozostaje wyklęty  jako stanowiący zagrożenie dla patologicznego systemu akademickiego.

Nie widać tu ani inspiracji przeszłością (chyba, że tą Piłatową) , ani tworzenia przyszłości (chyba , że równie mrocznej) . Beznadzieja !

Może ktoś napisze/skomponuje  bardziej skuteczną pasję akademicką ?

W końcu Wielki Jubileusz najstarszej i wzorcowej uczelni do czegoś zobowiązuje.

Pasja akademicka  z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w roli Piłata

Przygotowane przez akademickie komisje etyczne ‘Dobre Obyczaje w Nauce’ pouczają: ‘Główną motywacją pracownika nauki powinna być pasja poznawcza i chęć wzbogacenia dorobku nauki.’ Doświadczenie jednak uczy, że główną motywacją dla wielu pracowników nauki polskiej jest pasja wykańczania innych pracowników nauki, szczególnie tych którzy zostaną zidentyfikowani jako obiekty stanowiące rzeczywiste czy urojone zagrożenie dla chcących robić oficjalne kariery naukowe. Szewska pasja nie jest temu w stanie zapobiec wobec przyzwolenia komisji etycznych. Niestety próby zainteresowania komisji etycznych, łamaniem opracowanych przez nie dobrych obyczajów (Kontrateksty -Urodzaj na Akademickie Kodesy Etycznehttp://www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=322 spełzają na niczym.

Człowiek dotknięty złymi obyczajami panującymi w środowisku akademickim odsyłany jest od Annasza do Kajfasza co ma długą tradycję. W końcu Polska jest tradycyjnie chrześcijańska, więc Polacy w swym postępowaniu pełną garścią nawiązują do wydarzeń, które legły u początków chrześcijaństwa. Ale w sposob nader osobliwy. To polska specjalność, tak jak osobliwa jest nauka polska i osobliwe są prawa polskich obywateli.

Higiena kończyn górnych 

Testując jak możliwy konflikt interesów wygląda w praktyce zwrociłem się do RPO o pomoc w uzyskaniu dostępu do tajnych teczek uczelnianych ( Kontrateksty ‘O wyższości prawa stanu wojennego nad Konstytucją III RP’ (http://www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=419 ) wyłączonych na podstawie prawa 1983 r. z mojej teczki osobowej, oraz innych danych wytworzonych na mój temat przez władze UJ . Kierowałem się w szczególności Art. 17.1 USTAWY. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, który jasno mówi, że ‘Organ, organizacja lub instytucja, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy, a w szczególności: zapewniać dostęp do akt i dokumentów na zasadach określonych w art. 13′. Rzecz w tym, że tu chodziło o instytucję zatrudniającą RPO na etacie.

Co zrobił RPO ? Ano zwrócił się do władz UJ, od których otrzymał spodziewaną dla mnie odpowiedź – dokumenty te zostały wyłączone na podstawie ustawy z 1983 r. Co mógł zrobić RPO? Ano winien zrobić co wynika z ustawy o RPO (jak wyżej). A co zrobił ? Zrobił to co wynika z jego podległości w stosunku do przełożonych w miejscu pracy. Napisał ‘jak wynika z pisma rektora’… jest tak i tak. Skoro z pisma rektora nie wynikało, że moje prawa nie zostały naruszone, że Konstytucja nie zastała złamana więc RPO uważa, że prawa nie zostały naruszone, że Konstytucja nie została złamana. RPO przecież obowiązuje lojalność w stosunku do swojego przełożonego, którego wiarygodności oświadczeń w najmniejszym stopniu nie ma zamiaru podważać. RPO w ogóle nie brał pod uwagę moich pism ani nie podjął działań wyjaśniających, a jedynie potraktował pismo Rektora UJ jako jedynie słuszną prawdę służącą do uchylenia się od podjęcia sprawy.

Ja jednakże podtrzymuję, że doszło tu do drastycznego złamania Konstytucji,bo dostęp do moich teczek miały osoby krzywdzące a nie miał tego dostępu pokrzywdzony !!!!! Natomiast dostęp do ‘makulatury’ (w znacznej mierze) znajdującej się w mojej teczce personalnej po jej wyczyszczeniu z akt najważniejszych nie jest równoznaczny z dostępem do urzędowych dokumentów. Ja się powoływałem na Konstytucję której art.51 ust.3 brzmi ‘Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych’ a nie ‘Każdy ma prawo dostępu do swojej teczki personalnej ‘ choć i w takim brzmieniu Konstytucja byłaby w mojej sprawie złamana.

W konkluzji RPO podał, że sprawa została dostatecznie wyjaśniona, gdy natomiast żadnego wyjaśnienia w sprawach, o które się zwracałem do RPO nie otrzymałem. RPO stwierdził, że sprawy nie podejmie. RPO swe działania tylko zamarkował. Z ustawy wynika, że RPO jest rzecznikiem wszystkich obywateli, ale z praktyki wynika, że jest rzecznikiem tylko niektórych obywateli.

Za sprawą gestu Piłata umywanie rąk do dziś jest symbolem oportunizmu i unikania odpowiedzialności. Gest ten nader często powtarzają decydenci korporacji akademickich. No cóż, higiena kończyn górnych ma długą przeszłość w naszym świecie pełnym brudów. Ma też dużą przyszłość. Ci, którzy nie dbają o higienę kończyn górnych żadnych szans nie mają, szczególnie w świecie akademickim tak pięknie rozprawiającym o poszukiwaniu, poznawaniu i głoszeniu prawdy. RPO, który chce mieć szanse w tym środowisku o higienę musi dbać.

Pisać do RPO czy na Berdyczów ? 

Mimo, ze RPO winien stać na straży praw przysługujących obywatelowi z przebiegu mojego testu wynika co innego. RPO zdaje się uważać za zasadne, że na mocy swojej autonomii uczelniany pracodawca może nauczyciela akademickiego oskarżyć o co tylko ma ochotę bez potrzeby uzasadniania oskarżeń. Oceny nauczyciela akademickiego – według prawa – pracownika najemnego, może na uczelni dokonywać anonimowa komisja i oceniać niezależnie od faktów. Opinie rzecznika dyscyplinarnego o ile są one niekorzystne dla uczelni władze mogą usuwać z teczek. Uczelnia może dowolnie kształtować akta pracowników, usuwać dokumenty niewygodne dla uczelni, dopisywać pisma niekorzystne dla pracownika (także byłego) tak aby obraz jego działalności w uczelni był negatywny – także dla historyków, którzy będą pisać ‘złote’ czy ‘jubileuszowe’ księgi.

Oczywiście niedostępne dla pokrzywdzonego dokumenty wytworzone w jego sprawie władze uczelni mogą przesyłać innym stronom krzywdzącym (np. Kontrateksty -Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda ,http://www.kontrateksty.pl/index.php?action=show&type=news&newsgroup=16&id=529 w ramach bratniej pomocy. RPO w naszym systemie prawnym takie działania aprobuje i nie zamierza przeciwko temu walczyć, nie zamierza dokonywać kontroli swojej uczelni, ani poczynań sądów trzymających mocno stronę krzywdzicieli. 

Nasuwa się zasadność wystosowania apelu do polskiego obywatela :

Zamiast pisać do RPO – Pisz Pan na BERDYCZÓW . Skutek będzie taki sam.

————

Józef Wieczorek -dysydent akademicki zainspirowany przeszłością tworzący przyszłość

Wadliwe produkty (nie)dojrzałości naukowej profesorów nie powinny być rozpowszechniane i wymagane do przyswojenia przez studentów

Dzieje UJ

Przypomnienie – na okoliczność jubileuszu UJ – tekstu

Dwa stanowiska w sprawie nieprawidłowości metodologiczno-naukowych

sprzed 5 już lat

(pełny tekst – http://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/dwa-stanowiska-w-sprawie-nieprawidlowosci-metodologiczno-naukowych/

 

Stanowisko moje (Józef Wieczorek)

……….uprzejmie informuję, że na posiedzeniu w dniu 25.04.2009 r. przyjąłem stanowisko w sprawie udokumentowanych nieprawidłowości metodologiczno-naukowych w procesie przygotowania i realizowania działań kadry naukowej UJ, nie tylko z Wydziału Historycznego.

Po zapoznaniu się m. in. z opracowaniami:

DZIEJE UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO

Krzysztof Stopka, Andrzej Kazimierz Banach, Julian Dybiec .

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego wyd. 1 , 2000 r.

Redaktor naukowy : prod. dr hab. Jerzy Wyrozumski

Recenzent:prof.dr hab.Kamilla Mrozowska

Słowo wstępne: rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego Franciszek Ziejka

stron 242, oprawa twarda

Jerzy Wyrozumski – POWRACAJĄCA FALA ROZRACHUNKU Z PRZESZŁOŚCIĄ Alma Mater Nr 69/2005

W.Zuchiewicz (red.) –Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000. Instytut Nauk Geologicznych, Kraków 1999, 152 str.

dostrzegam potrzebę rozważnego dostosowywania do stopnia dojrzałości naukowej działań profesorów w szczególności w odniesieniu do zagadnień z najnowszej historii i zasad posługiwania się metodami badań historycznych.

Dostrzeżone nieprawidłowości udokumentowałem w wielu już tekstach m.in.

POWRACAJĄCA FALA ZAKŁAMYWANIA HISTORII
Lustracja dziejów Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ostatnia defilada w dziejach Uniwersytetu Jagiellońskiego
O naukach geologicznych w Uniwersytecie Jagiellońskim w latach 1975-2000 – inaczej
RECENZJA Nauki geologiczne w Uniwersytecie Jagiellońskim
w sprawie których nie mam udokumentowanych do tej pory stanowisk żadnych gremiów UJ, co budzi moje zaniepokojenie i konsternację.

Wadliwe produkty (nie)dojrzałości naukowej profesorów nie powinny być bowiem rozpowszechniane i wymagane do przyswojenia przez studentów, czy też kandydatów na studentów ( casus Dziejów UJ),  ani też nie powinny stanowić treści raportów Komisji Senackiej UJ, czy też treści książek przygotowywanych w ramach obchodów kilku już wieków istnienia UJ.

Dotychczasowe nieprawidłowości w tym względzie obniżają prestiż uczelni i wpływają negatywnie na poziom intelektualny studentów i absolwentów uczelni.

Umieszczanie w regulaminie studiów w UJ zapisu, że promotorem może być wyłącznie nauczyciel akademicki „posiadający tytuł naukowy lub stopień naukowy doktora habilitowanego” (§ 17/2)” stanowi jasny dowód na blokadę promowania magistrów przez doktorów, przewyższających stopniem dojrzałości naukowej prof. i dr hab.

Takie posunięcia, jak rozumiem, stanowią akt zabezpieczania się profesorów przed frustracjami i depresjami. Zbędne tym samym okażą się działania dyscyplinujące doktorów, aby swym i swoich magistrów poziomem nie naruszali przewidzianej regulaminem hierarchii, co chyba nawiązuje do ukazu cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 r.‘

‚Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył przełożonego’

 

REQUIEM dla UJ

ciemności UJ

REQUIEM dla UJ

23 marca 2014 r. skierowałem do władz UJ i organizatorów jubileuszu UJ e-maila:

„Temat: społeczne zapotrzebowanie na materiały z Kongresu Kultury Akademickiej w internecie
Dziękuję za możliwość oglądania sesji plenarnych Kongresu Kultury Akademickiej na żywo w internecie.
Mam zapytanie ( nie tylko z mojej strony) czy nagrania z Kongresu (także z pozostałych sesji) oraz teksty referatów będą dostępne w internecie ?
Jest to warunek niezbędny ‚aby Kongres odniósł sukces’ i trafił z argumentami ( i możliwością dyskusji) do szerokiej opinii społecznej i do polityków zgodnie z założeniami Kongresu sformułowanymi przez prof. Sztompkę.
Z góry dziękuję za realizację społecznego zapotrzebowania.
Józef Wieczorek”

Niestety do dnia dzisiejszego to społeczne zapotrzebowanie nie zostało zrealizowane.

Słowo przed – Kongresowe Jego Magnificencji Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego brzmiało jasno:

”Uniwersytet Jagielloński z racji wielowiekowej tradycji nauczania oraz pozycji w Polsce, wierny tradycji kultywowania wiedzy i prawdy w kontekście pozostałych wartości akademickich, jest niezmiennie świadomy swej misji – obowiązku szanowania owych wartości. To imperatyw moralny badaczy i nauczycieli akademickich, nie tylko w stosunku 
do studentów, ale do całego społeczeństwa. …..Ta troska Uczelni o dobro najwyższe, jaką jest nieustanna dbałość o jakość kształcenia kolejnych generacji, stanowi trwałą misję szkół wyższych i przyświeca idei zorganizowania – w ramach obchodów Jubileuszu 650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego – przedsięwzięcia nazwanego Kongresem Kultury Akademickiej.’ http://kongresakademicki.pl/czasy-wspolczesne/”

ale realizacji tego co brzmiało – nie ma ! Czyżby ta deklarowana misja już przebrzmiała ?

Główny organizator Kongresu – Prof. Sztompka jasno objaśniał http://kongresakademicki.pl/tematyka-kongresu-tezy-programowe/„ aby Kongres odniósł sukces nie wystarczy, że od 20–22 marca przyszłego roku porozmawiamy, a może i pokłócimy się w Auditorium Maximum we własnym akademickim środowisku. Musimy trafić z argumentami i przesłaniem Kongresu do dwóch daleko bardziej trudnych audytoriów: do szerokiej opinii społecznej i do polityków kształtujących ramy prawne i organizacyjne uniwersytetów.
..Jestem pewien, że Kongres odniesie sukces. Tak samo wierzą członkowie niewielkiej Rady Programowej, …….. Jestem przekonany, że wiara w sukces to już gwarancja sukcesu, więc otwieramy debatę o dylematach uniwersytetów z pełnym optymizmem.’

Czyżby audytorium szerokiej opinii publicznej uznane zostało za zbyt trudne i zrezygnowano z trafienia do niego ?

Czy główny organizator Kongresu i członkowie Rady Programowej podczas Kongresu / po Kongresie zrezygnowali z wiary/stracili wiarę  i o  sukces Kongresu już nie walczą ?

Jak jasno zaznaczałem przed Kongresem https://jubileusz650uj.wordpress.com/kongres-kultury-akademickiej/ optymizmu organizatorów nie podzielałem, ciemno go widziałem, ale miejscami Kongres zaskoczył mnie pozytywnie, czemu dałem wyraz – Na Kongresie Kultury Akademickiej uczeni potwierdzają moje opinie o nauce w Polsce, za które byłem brutalnie atakowany – https://jubileusz650uj.wordpress.com/2014/03/20/na-kongresie-kultury-akademickiej-uczeni-potwierdzaja-moje-opinie-o-nauce-w-polsce-za-ktore-bylem-brutalnie-atakowany/

Nie sądzę abym doczekał kolejnego Jubileuszu UJ. Czuję się deklaracjami wręcz oszukany i zmuszony do stwierdzenia, że realizacja tych deklaracji jest sprzeczna z Kulturą Akademicką i misją uniwersytetu, ale niestety jest standardem ‚uniwersytetu’ czasów współczesnych.

Bez misji i wiary uniwersytet nie jest uniwersytetem, a UJ jak widać rezygnuje z misji i wiary.

Nie pozostaje chyba nic innego niż zamówić REQUIEM dla UJ.

Produkcja literatury naukowej to jest zbyt kosztowny sposób utrzymywania zbieraczy makulatury przy życiu

MAKULATURA

Produkcja literatury naukowej

to jest zbyt kosztowny sposób utrzymywania zbieraczy makulatury przy życiu

Publish or perish – publikuj albo zgiń

                                        Tekst ‚między jubileuszowy’ –  2008-07-25 http://www.nfa.pl/articles.php?id=553

ale może przetrwać aktualny do kolejnego jubileuszu,

jeśli w systemie nauki w Polsce nic się nie zmieni ( a na zmiany się nie zanosi)

Jasne, publikuj albo zgiń ! Dobre sobie. Jedni publikują i żyją sobie dobrze, inni publikują i giną. Nie ma więc jasnych związków przyczynowych między publikowaniem a istnieniem ! Niech no tylko ktoś napisze tekst :

  • Kilka uwag krytycznych …

  • ocena krytyczna…

  • komentarz krytyczny…

i jego szanse na utrzymanie się w korporacji akademickiej maleją do zera ! Publish and perish ! – jeśli masz dość tego świata.

No oczywiście można inaczej :

  • Pochwała genialnej idei profesora ….

  • Ku czci i chwale geniusza epoki …

  • O Największym z Wielkich…

I wtedy sprawy mają się inaczej. Można publikować i można żyć, a nawet trzeba publikować aby żyć dobrze.

Niestety niektórzy biorą naukę na serio, bo w młodości sobie zakodowali, że nauka to poszukiwanie prawdy, no i brną w tych przekonaniach, aż giną z pola widzenia po opublikowaniu kilku krytyk. Pozostali wolą przyjemniejsze życie ze strusiówką podręczną,

ze zgiętym kręgosłupem i produkują niezliczoną ilość prac „Ku czci ..”. Pozyskanie pieniędzy na takie prace nie sprawia żadnej trudności.

Publikacje są na ogół uważane za bardzo ważny element dorobku naukowego i instytucjonalnego. Jakkolwiek jeszcze nie u nas, bo u nas dorobek naukowy często jest jakby wstydliwie ukrywany i to nie tylko w naukach społecznych, ten z czasów PRLu . Co prawda coraz częściej słyszymy o potrzebie bibliometrii, o obiektywnej ocenie produkcji naukowej, ale praktyka jest jaka jest. Zresztą jest w co wątpić, bo bez kontekstu żadna statystyka obrazu prawidłowego nie daje.

Mamy przykłady, ze naukowcy niefinansowani mają większy dorobek od finansowanych, ale ten się nie liczy, jeśli jest uzyskany poza etatem. Ba, nawet jest źle widziany bo podważa ‚autorytet’ etatowców mających trudności z opublikowaniem czegokolwiek poza swoją manufakturą.

Ale i o etatowcach nie zawsze można źle mówić – bo co ma zrobić człowiek jak jest dyrektywą ‚przyłożonych’ zmuszany do publikowania w rodzinnych czasopismach, dostarczających środków dla zaradnych rodzin akademickich.

Niech no tylko go zidentyfikują, że publikuje nie tam gdzie trzeba, np. w jakiś zachodnich biuletynach nie przynoszących żadnych zysków dla szefostwa. Nieprzydatność do pracy w instytucie – murowana. Oczywiście jak ktoś zostanie tak wyrejestrowany, to po latach i indeksy bibliometryczne mu spadną. Bo niby jak ma ma być inaczej – bez warsztatu pracy nie da się być potentatem. A jak szefostwo, finansowane z kieszeni podatnika, nagra sobie jakiegoś swojego publikującego, to im wszystkie wskaźniki pójdą w górę i nawet mogą przeskoczyć statystycznie – wyrejestrowanego ( dawniej naukowo zbyt aktywnego, później bezetatowca, czasem bezdomnego ..)

Tak więc bez kontekstu nie da się bibliometrycznie określić, czy ktoś dla nauki ma bilans pozytywny, czy negatywny.

Wszystkie te dysputy ocenne, scjentometryczne, obrazo – czy profesoro – bórcze i tak biorą w łeb, nie są warte funta kłaków, wobec faktu nieprzydatności literatury naukowej do jej gromadzenia w bibliotekach i ujawniania czytelnikom – potencjalnym autorom kolejnych publikacji mierzonych scjentometrycznie, ale i mierzonych także złowrogim okiem władz instytutowych, a tym bardziej bibliotecznych.

Brak zainteresowania bibliotek gromadzeniem literatury naukowej jest wysoce znamienny, ale jeszcze bardziej znamienne są postulaty wyrzucania literatury naukowej na makulaturę.

Jednym słowem, to jakby zamiast postulatu – naukowego – Bądź naukowcem ! Publikuj albo zgiń !, preferowano postulat socjalny: Bądź człowiekiem. Publikuj, bo zginą zbieracze makulatury ! Niby postulat szlachetny, ale nie do końca !

Czy literatura naukowa jest w jakikolwiek sposób przydatna dla nauki ? czy zwróci uwagę kogokolwiek ? to jest jak widać sprawa wątpliwa.

Niewątpliwie jednak literatura naukowa wyrzucona na śmietnik zwróci uwagę zbieraczy makulatury, którzy może dzięki temu kupią sobie jakąś bułkę, albo i kawałek kiełbasy. Ale czy produkowanie literatury naukowej – która po ew. ocenieniu bibliometrycznym, socjologicznym, psychologicznym producenta, służyć będzie na dobre tylko zbieraczom makulatury – jest najlepszym sposobem wydawania publicznych pieniędzy ?

Zatrudnianie tylu naukowców, budowa tylu uczelni, zakupy tylu komputerów itd. itp głównie po to aby wyprodukować potrzebne do rozliczeń nakładów/wydatków publikacje, które tak naprawdę będą służyć głównie do utrzymania się przy życiu zbieraczy makulatury ?!. Przecież gdyby te pieniądze od razu przeznaczono, powiedzmy na zasiłki dla tych zbieraczy, to oni by mieli nie tylko na bułki i napoje, ale na pałace !!!

Jednym słowem – produkcja literatury naukowej to jest zbyt kosztowny sposób utrzymywania zbieraczy makulatury przy życiu.

Jak widać, potrzebna jest kompleksowa, zrobiona z głową, reforma całego systemu, bo inaczej pożądany wzrost nakładów finansowych na naukę, nie przełoży się na większą przydatność nauki dla społeczeństwa.

O tym jak wymyśliłem aby zamiast płacić za literaturę – mieć ją niemal za darmo, czyli straszne skutki próby obniżenia kosztów funkcjonowania nauki

Kopernik

Ponieważ nie ma komentarzy do tekstu O tym, jak to na naukę nie ma pieniędzy – przypomnienie na okoliczność kolejnego jubileuszu – widocznie czytelnikom dech zaparło z wrażenia, a inni zapewne i tak nic nie zrozumieli (widać postępującą analfabetyzację społeczną postępującą wraz ze wzrostem wykształcenia formalnego)  – wklejam archiwalny, historyczny (2008 r.!) już komentarz – uzupełnienie autorskie, po bulwersującej dyskusji nad tym nie mniej bulwersującym tematem na portalu http://www.nfa.pl/ :

Ze źródeł wiarygodnych doszły mnie informacje, że decydenci Jagiellonki byliby skłonni przyjąć literaturę polską, ale tą zagraniczną to najlepiej by było przekazać – proszę sobie wyobrazić – za granicę !
Jak ktoś jeszcze nie wie czym się różni nauka polska od nauki sensu stricto to winien to sobie uzmysłowić ! Chyba także winien zrozumieć, na czym polega nędza nauki polskiej, będącej w stanie postępującego rozkładu intelektualnego i moralnego.

Zwiększenie w obecnym stanie tzw. „wydatków na naukę ‚ tzn. m. in. aby sfinansować wysyłkę za granicę prac naukowych, które tam za granicami zostały wyprodukowane i zostały ściągane do kraju przez jakichś psujów nauki polskiej i oszołomów negatywnie wpływających na młodzież akademicka, która traciła orientację w swojej edukacji. Zamiast orientować się na produkcję rodzimą, dezorientowana sięgała po owoce popsute, często zakazane !

Pomysł z wyrzuceniem prac naukowych na makulaturę jest może pod względem nakładów finansowych na naukę nieco lepszy niż finansowanie jej wysyłki zagranicznej (ostatnio znaczki poszły w górę !), ale jakże sprzeczny z podjętą walką przeciwko plagiatom na co mają zostać wydane spore pieniądze.
Niech no tylko o takim wyrzucaniu dowie się jakiś student, pójdzie na śmietnik, weźmie jedną czy drugą wyrzuconą pracę, przepisze, przedstawi jako dyplomową i kto dojdzie do wniosku, że to plagiat skoro w bibliotekach nikt nie znajdzie pierwowzoru ?
No może by trzeba pojechać służbowo za granicę i tam spędzić czas na jego poszukiwaniu, ale czemu moherowy podatnik ma za to płacić ?

Skoro takie poglądy głosi etatowy poszukiwacz plagiatów wiadomo przynajmniej o co mu chodzi – ma zapewniony dożywotni etat bo na ściganie plagiatów starszy mu do emerytury, a i co sobie pojeździ przy tym goniąc ‚króliczka’, to sobie pojeździ.

Kiedyś na uczelniach byli tacy uzależnieni co to książki czytali i wykrywali plagiaty nawet kilku zdaniowe. Ale to podważało autorytet profesorów, więc stłukli termometr i gorączki jakiś czas nie było, aż w dobie internetu jednak przyszła i skoczyła mimo wszystko do niemal 42oC.

Kiedy ludzie honoru w obronie społeczeństwa przed zachodnią zarazą wprowadzili stan wojny permanentnej, a na półkach był tylko ocet, zamiast opuścić tak pięknie rozwijający się kraj, podjąłem próbę przeżycia a ponieważ byłem uzależniony od literatury, postanowiłem aby nie było jej mniej, tylko więcej. W końcu lepsze to od octu.

Do tego służyło czasopismo naukowe ( Rocznik PTG, od lat związany  redakcyjnie i lokalnie  z UJ, choć od niego formalnie niezależny), które po rozesłaniu po świecie powodowało, że inni też swoje czasopisma za cenę znaczka pocztowego przesyłali do biblioteki towarzystwa. Ten proceder już trwał wcześniej i prowadził do rozwoju biblioteki, ale chodziło o to, aby rozwój był postępowy a nie wsteczny, który wówczas się zaznaczał.

Ponieważ nie wszystkie ośrodki zagraniczne wydają swoje czasopisma, ale mają takie zespoły co drukują prace w najlepszych, bardzo kosztownych czasopismach światowych, wymyśliłem żeby wymieniać nasze czasopismo na odbitki prac z danego znakomitego ośrodka naukowego. Tym sposobem i tak można było dotrzeć do najlepszej literatury, wydając jak najmniej to było możliwe.
Oczywiście i sam na swoje konto, za moje prace, a nawet bez prac, taką wymianę prowadziłem, co doprowadziło do tego, że miałem jedną z największych bibliotek geologicznych Krakowa, obfitującą w znakomite także prace ( które mam teraz wyrzucać na makulaturę, bo nie ma już takich co by czytali ! – tak UJ kwitnie !).

Oczywiście prace te służyły także dla dyplomantów, do seminariów, a proszę sobie wyobrazić, że studenci byli zmuszani (przeze mnie, znanego jako kat Sulla) referować prace z literatury obcej ! A ta najlepsza, była najlepiej dostępna w ‚nadbitkach’ !
Aby zrealizować swój niecny plan rozwoju postępowego, zdeterminowany przez wiele dni siedziałem w bibliotekach, aby zebrać dane o różnych czasopismach i ośrodkach, aby zwiększyć wymianę rocznika geologicznego, którego zresztą byłem redaktorem.

Siłą rzeczy na wzrost wymiennictwa/czytelnictwa zagranicznego potrzebna była zgoda zarządu towarzystwa. Jak ten zarząd tylko zobaczył co ja proponuję, to zamiast dać mi polecenie rozwijać wymianę, aby ogół mógł się też rozwijać, ten wpadł w popłoch przed tak (nie)planowanym rozwojem i wyznaczył komisje aby coś z tym fantem zrobić.

Komisarz odetchnął z ulgą zauważywszy, że nie wszystkie adresy są kompletne, tu brak numeru ulicy, tu brak kropki, tu przecinka i rzecz jasna sprawa została storpedowana. Tak uratowano bibliotekę i wielu adeptów geologii przed nadmiernym rozwojem postępowym kierując ich na drogę rozwoju wstecznego.

Oczywiście był to dla mnie gwóźdź do trumny towarzyskiej, bo jak zaproponowałem aby jednak się rozwijać do przodu (a był to początek okresu transformacji) i dokonać zmian systemowych w towarzystwie, nastąpiła nocna zmiana – zostałem wyrejestrowany zaocznie z towarzystwa, po wybraniu demokratycznym ! na Zjazd ! a skutki opłacane przez moherowego podatnika i akceptowane przez autorytety merdialne trwają do dnia dzisiejszego.

Wniosek z tego jest taki: Jeśli ktoś nie rozumie – skoro na naukę nie ma pieniędzy, to literatury nie można mieć za niemal darmo, tylko trzeba na to wydać duże pieniądze – to sam sobie winien. Takich w nauce polskiej nie potrzeba !

P.S.

Ciekawe czy Wielki Jubileusz Uniwersytetu Jagiellońskiego wyprowadzi go na drogę, którą kiedyś wytyczyłem, czy będzie uparcie trzymał go na drodze wytyczonej przez instalatorów i utrwalaczy najlepszego z systemów.

UJ często się chwali, że jego studentem był Kopernik, który był podobno niezłym finansistą. Czemu nie ma jego następców ?  Z powodu braku pieniędzy ?

O tym, jak to na naukę nie ma pieniędzy – przypomnienie na okoliczność kolejnego jubileuszu

UJ

Nasz kraj słynie z wielkiej ilości uczelni, obfitości w studentów,  a nade wszystko bije wszelkie rekordy ilością profesorówdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej.  Słynie też z tego, że na naukę nie ma pieniędzy.

Winien też słynąć z tego, że ‚akademicy’  nie są zainteresowani literaturą naukową co osobiście udowodniłem   i tego dowodu nikt do tej pory nie podważył.

Może na okoliczność Wielkiego Jubileuszu Uniwersytetu Jagiellońskiego ktoś jednak taką próbę podejmie ?

Józef Wieczorek

Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 – biblioteczna

(oryginał pod adres – http://www.nfa.pl/articles.php?id=548&PHPSESSID=abd81c282b3b4a511fa58a3160c8f2e2)

To, że na naukę nie ma pieniędzy jest wiedzą powszechnie znaną i powszechnie podkreślaną zarówno w mediach, jak i niemal we wszystkich dyskusjach internetowych. Pieniędzy nie ma i już! i to jest przyczyna naszej mizerii naukowej. Gdyby pieniądze były,  w nauce bylibyśmy potęgą i nie ma co nauki reformować, bo ona nie znosi rewolucji, a należy tylko dać uczelniom więcej szmalu a wyniki same przyjdą i Noble się posypią jak z rękawa. Takie są mnie więcej argumenty decydentów nauki polskiej, a tylko nieudacznicy i oszołomy w takie zbawienie nauki w Polsce nie wierzą.

Tym niemniej jako czołowy nieudacznik, któremu nie udało się osiągnąć ( i to z zadowoleniem!) poziomu intelektualnego, ani moralnego czołowych udaczników nauki polskiej, postaram się przedstawić nieco moich spostrzeżeń nad relacjami między nauką polską a środkami płatniczymi polskiego podatnika na nią wydawanymi.

Zacznę od spraw literaturowych, bo jak wiadomo na literaturę naukową nie ma pieniędzy, a bez literatury nie da się nauki uprawiać. Uprawianie nauki polega zresztą na pisaniu literatury naukowej, w której trzeba cytować to co inni w tych okolicach zrobili. Cytowalność prac jest także ważną miarą oceny naukowca. Ponadto trzeba znać literaturę aby wychwycić np. plagiaty w recenzowanych pracach, co tym, co nie czytają przychodzi z trudnością, albo nie przychodzi w ogóle.

Żeby nie zaczynać od historii, której wielu naukowców wręcz nienawidzi, zacznę od teraźniejszości dokumentując moje usiłowania podarowania znamienitej bibliotece, powszechnie znanej Jagiellonce, pokaźną część mojej biblioteki, której żadną miarą nie mogę pomieścić w moim małym mieszkanku, a za barbarzyństwo uważałbym przeznaczenie jej na makulaturę.

Literatura jest światowa, chociaż nie teraźniejsza, tym niemniej winna być niezbędna do prac naukowych, czy seminaryjnych. Prace stratygraficzne czy paleontologiczne, a także regionalne, cytuje się i po dziesiątkach lat. Co więcej jak zauważyłem w końcu ubiegłego wieku, prace z końca wieku bywały czasem gorsze od tych z początku wieku, więc jakby okresowo przynajmniej zaznaczał się w nauce polskiej rozwój wsteczny, mimo wykazywanego rozwoju postępowego w Kongresach Nauki Polskiej i w różnych sprawozdaniach naukowych.

Jak wykazuję poniżej zwróciłem się z koncepcją daru darmowego do Szanownego Dyrektora Prześwietnej Jagiellonki:

——————————————————————-

—– Original Message —–

From: J. Wieczorek 

To: zdzislaw.pietrzyk@uj.edu.pl 

Sent: Wednesday, June 18, 2008 6:10 PM

Subject: dar dla Biblioteki Jagiellońskiej

Dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej
prof. dr hab. Zdzisław Pietrzyk

Szanowny Panie Dyrektorze,

Chciałbym przekazać do Biblioteki Jagiellońskiej zbiór nadbitek specjalistycznej  literatury z nauk o Ziemi – geologia ( głównie sedymentologia, tektonika, stratygrafia, geologia regionalna, planetologia), geofizyka, paleontologia.   Zbiór ( nieskatalogowany) liczy kilka tysięcy egzemplarzy prac w różnych językach: głównie angielskim, francuskim, niemieckim, także włoskim, hiszpańskim i w językach słowiańskich. Autorami są badacze z całego świata. Prace pochodzą głównie z lat 80-90-tych, mniej jest z lat wcześniejszych ( głównie 70-tych) i późniejszych – po roku 2000. Zbiór ten mógłbym przekazać nieodpłatnie. Literatura ta powiększyłaby zbiory naukowe Biblioteki i mogłaby stanowić pomoc  dla badaczy i studentów. Mam nadzieję, że w trudnej sytuacji finansowej polskich uczelni i kadry akademickiej – o czym słyszymy na codzień – taki dar zostanie przyjęty z zadowoleniem.

Z poważaniem

Józef Wieczorek
—————————————————————————–

Nie otrzymawszy odpowiedzi zaniepokojony sprawę drążyłem, biorąc pod uwagę kiepski stan finansowania nauki polskiej a bibliotek naukowych w szczególności :———————————————————————–

—– Original Message —–

From: J. Wieczorek 

To: zdzislaw.pietrzyk@uj.edu.pl 

Sent: Wednesday, June 25, 2008 7:49 PM

Subject: Re: dar dla Biblioteki Jagiellońskiej

Szanowny Panie Dyrektorze,

Wczoraj rozmawiałem telefonicznie z Pana sekretarką, która  miała Panu przypomnieć o mojej ofercie. Niestety nadal brak odpowiedzi. Ja się z darem nie napraszam, ale sądziłem, że  wobec trudnej sytuacji finansowej nauki polskiej,  każda oferta  daru  specjalistycznej literatury spotka się przynajmniej z  zainteresowaniem. Obecny stan rzeczy raczej sugeruje, że etatowi naukowcy -czym jak czym – ale nauką się nie interesują, co nie jest zjawiskiem mi nieznanym, ale sądziłem, że coś może w końcu drgnie w tej materii. Ile czasu można dezinformować podatników, że z nauką jest kiepsko, bo nie ma pieniędzy m.in. na  zakup  literatury fachowej ? Ja oferuję za darmo !!! mimo, że zdobywanie literatury naukowej kosztowało mnie sporo czasu i pieniędzy.  

Jeśli  nie otrzymam żadnej odpowiedzi swoją ofertę przekażę innym,  a trudności z przekazaniem daru upublicznię, bo to jest mój obywatelski obowiązek. 

Z poważaniem

Józef Wieczorek

——————————————————————-

Nie otrzymawszy dalej odpowiedzi, dałem wyraz swojemu nieustającemu zaniepokojeniu proponując osobistą wizytę u Dyrektora, widocznie bardzo zajętemu, jak sądziłem, pozyskiwaniem nowych pozycji dla biblioteki. :————————————————————————–

—– Original Message —–

From: J. Wieczorek 

To: zdzislaw.pietrzyk@uj.edu.pl 

Sent: Friday, June 20, 2008 11:07 AM

Subject: Fw: dar dla Biblioteki Jagiellońskiej

Niestety nie otrzymałem odpowiedzi na złożoną ofertę daru dla Biblioteki.  Więc ją ponawiam. Rozumiem, że nie można decydować ‚ w  ciemno’, ale ja mieszkam w Krakowie i  mogę się umówić na wizytę dla omówienia procedury przekazania daru i  pokazania przykładowych prac naukowych z  oferowanego zbioru.

Józef Wieczorek

30-069 Kraków, ul. Smoluchowskiego 4/1

tel 609 659 124

————————————————————————————————————–

Nadeszła w końcu upragniona odpowiedź o treści jednak tak zdumiewającej, że aby ochłonąć z wrażenia udałem się do wód krynickich, stąd tekst ten piszę z pewnym opóźnieniem.

—————————————————————————

—– Original Message —–

From: „Urszula Dudzik” <urszula.dudzik@uj.edu.pl>

To: <jozef.wieczorek@interia.pl>

Sent: Thursday, June 26, 2008 2:48 PM

Subject: dot.daru dla Biblioteki Jagiellońskiej

> Szanowny Panie,
>
> odpowiadając na Pana pismo z dnia 18.06.2008 r. skierowane do dyr.
> Biblioteki Jagiellońskiej  Z.Pietrzyka, uprzejmie informuję, że nie jesteśmy
> zainteresowani przejęciem zbioru nadbitek, gdyż nie są one w profilu naszych
> zbiorów. Próbowaliśmy zainteresować inne biblioteki Pana propozycją ( B-kę
> Instytutu Nauk Geologicznych UJ oraz B-kę AGH), również nie są
> zainteresowane.
>
> Dziękując za pamięć o naszych zbiorach,
> Łączę wyrazy szacunku
>
> Urszula Dudzik
> Kierownik Oddziału Gromadzenia i Uzupełniania Zbiorów BJ

————————————————————————-

No cóż, jak ktoś jest tak naiwny i sądzi, że specjalistyczna literatura naukowa i to obcojęzyczna jest w profilu polskich bibliotek naukowych, to nich się zdumiewa na swój koszt.

Może gdyby chodziło o Elementarz Falskiego czy Przygody Bolka i Lolka, to by profil był zachowany i zainteresowanie by było, w końcu na NFA (odwiedzanym i przez personel Jagiellonki) padła propozycja powołania Przedszkoli III wieku (Reforma systemu nauki: Potrzebne przedszkola III wieku,http://wobjw.wordpress.com/2010/01/02/reforma-systemu-nauki-potrzebne-przedszkola-iii-wieku/ to i na zabezpieczenie edukacji byłoby w sam raz. A jeśli chodzi o literaturę obiegu międzynarodowego to niech sobie ‚biega’ poza granicami,  bo przekracza granice nauki polskiej.

Jednakże trzeba przyznać, że władze Jagiellonki poczyniły pewne starania sprawdzające, czy aby profil Biblioteki Instytutu Nauk Geologicznych jest zgodny ze specjalistyczną literaturą geologiczną. Otóż jak się okazuje – nie. Kto to by dziś słyszał aby na geologii czytali prace geologiczne ! By taki jeden w tamtym stuleciu, ale się go pozbyli. bo takie prace dawał studentom i oni się psuli przez to czytanie, więc z tym procederem  rozprawiono się skutecznie.

Nie ma powodów aby do tego wracać skoro już ustalono, że czytanie prac naukowych negatywnie wpływa na młodzież akademicką i może opóźniać wydawanie dyplomów mgr, bo jak się ktoś zaczyta, to mu się może w głowie przewrócić, i nie daj Boże odwiecznej hierarchii akademickiej może nie chcieć respektować.

No i jeszcze jedna, chyba heroiczna próba Jagiellonki zainteresowania literaturą geologiczną AGH – uczelni bądź co bądź stworzonej przez geologów, nadal mieszczących się w budynku A-0 – usytuowanym na froncie tej uczelni, mającej być uczelnią flagową !

Oczywiście – próba nieudana ! Nie tak łatwo zainteresować etatowych ‚geologów’ wynikami badań geologicznych !

Sporo wiem na ten temat od początku mojej publicznej ‚kariery’, kiedy – jeszcze w ubiegłym tysiącleciu – przyjechałem na AGH jako student V roku UW z wykładem o geologii Księżyca i zdumiałem się, że obecni na sali wybitni geolodzy,  znani mi z podręczników – ani be, ani me, ani kukuryku …

To zdumienie nie przeszło mi w trakcie wielu lat kontaktów – już (para)naukowych – z tą (niemal) flagową uczelnią. Ale to już inna historia i gdyby została opisana rzetelnie to żadna biblioteka by jej nie przyjęła a autor nie miałby chyba żadnych szans aby ujść z życiem.

Należy jednak rozważyć, czy na froncie tej uczelni nie należy wywiesić czarnej, żałobnej flagi, bo jak i wiele innych polskich uczelni, na miano uczelni flagowej (pogrzebowej) zasługuje.

W oczekiwaniu na archiwum przebiegu/dorobku Kongresu Kultury Akademickiej

infohttp://kongresakademicki.pl/

W oczekiwaniu na archiwum przebiegu/dorobku Kongresu Kultury Akademickiej

Zakończył się Kongres Kultury Akademickiej, którego sesje plenarne w godz.10-13 były transmitowane na żywo i można je było oglądać w internecie. Niestety do tej pory nie ma na stronach UJ archiwalnych nagrań z Kongresu, jak i tekstów referatów, aby zainteresowany człowiek mógł się zapoznać z dorobkiem Kongresu, przemyśleć jego tezy, osiągnięcia, podyskutować z autorami.
Na stronie http://kongresakademicki.pl/ nie ma nawet zakładki, w której takie archiwum miałoby się znajdować.
Zwróciłem się z prośbą do Rektora i Biura Kongresu i Jubileuszu aby to było możliwe :
‚Dziękuję za możliwość oglądania sesji plenarnych Kongresu Kultury Akademickiej na żywo w internecie.
Mam zapytanie ( nie tylko z mojej strony) czy nagrania z Kongresu ( także z pozostałych sesji) oraz teksty referatów będą dostępne w internecie ?
Jest to warunek niezbędny ‚aby Kongres odniósł sukces’ i trafił z argumentami (i możliwością dyskusji) do szerokiej opinii społecznej i do polityków zgodnie z założeniami Kongresu sformułowanymi przez  prof. Sztompkę.
Z góry dziękuję za realizację społecznego zapotrzebowania.’

Na odpowiedź nadal czekam. stąd niestety, póki co, nie wiadomo czy Kongres odniesie sukces, gdyż nie wiadomo czy trafi do szerokiej opinii społecznej ! Czyżby organizatorzy wycofali się z realizowania misji Kongresu ?

Z fotoreportaży wynika, że nawet na inauguracji Kongresu ilość pustych miejsc była wręcz imponująca.
np. Uroczystość otwarcia Kongresu Kultury Akademickiej [ZDJĘCIA] http://lovekrakow.pl/galeria/uroczystosc-otwarcia-kongresu-kultury-akademickiej-zdjecia_1158.html
A co było potem, gdy tylko elity kongresowe pozostały ?

Ja (i sądzę, że nie tylko ja) chciałbym jednak poznać cały dorobek Kongresu, gdyż te sprawy interesują mnie od lat, a nawet wieków.

Nie wiem czy będzie mi to dane/umożliwione przez wzorcową dla innych uczelnię.
Ja się co prawda na niej nie wzoruję, stąd jestem poza jej murami, ale swoim dorobkiem się dzielę i umożliwiam innym zapoznanie się z nim i merytoryczne dyskutowanie.( por. np. http://wkrakowie2014.wordpress.com/autor/)
No to może byłoby pozytywne, gdyby choćby na jakiś okres próbny UJ (i wzorujące się na nim uczelnie) zaczął się na mnie wzorować – nieprawdaż ?

Józef Wieczorek

 

Persony Kongresu Kultury Akademickiej – prof. J. Woźnicki

W Kongresie Kultury Akademickiej bierze udział prof. Woźnicki,(np. http://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Wo%C5%BAnicki)

Woźnicki( zdj. z http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/video-foto/-/journal_content/56_INSTANCE_iSE9/10172/41981189)

który zainspirował mnie do napisania tekstu ‚Darmowy program antyplagiatowy, czyli karanie plagiatofilii i nagradzanie plagiatofobii – http://wobjw.wordpress.com/2009/12/31/darmowy-program-antyplagiatowy/ cieszącego się nieustającym zainteresowaniem mimo upływu lat  ( zapewne już ponad 100 tys. odsłonięć ). W tekście m.in. pisałem Szkoda jednak, że dobre obyczaje nie są jednak przestrzegane przez gremia głoszące konieczność ich przestrzegania. Poświęcam temu jeden rozdział w mojej książecce i zachęcam do przeczytania oraz do niezbędnych zmian w stosowaniu dobrych obyczajów.

Chciałbym jednocześnie wykazać, że problem z eliminowaniem plagiatów jest dość prosty. Wystarczy aby w uczelniach zatrudniano tych, którzy potrafią je wyłapywać i eliminować, a nie tych którzy je generują.Byłby to najlepszy i najtańszy program antyplagiatowy. Niestety takie rozwiązanie, mimo że oszczędne finansowo, nie może jakoś znaleźć uznania wśród decydentów nauki. Może chodzi tu o konflikt interesów ?’

Na kongresie jest przewodniczącym jednego z sympozjum  wg. http://kongresakademicki.pl/sympozjum-4/

Sesja Woźnickiego

Woźnicki zdj

Ciekawe czy zdoła tą kulturę własnym przykładem zmienić ?

Na Kongresie Kultury Akademickiej uczeni potwierdzają moje opinie o nauce w Polsce, za które byłem brutalnie atakowany

sokrates-smierc

(Śmierć Sokratesa w ujęciu Davida z Wikipedii)

Na Kongresie Kultury Akademickiej uczeni potwierdzają moje opinie o nauce w Polsce , za które byłem brutalnie atakowany ( np. http://blogjw.wordpress.com/2008/12/20/jaselka-akademickie-z-rektorem-uw-w-roli-heroda/):

„Elity nauki o sobie. Uczeni produkują badania pod polityczne zamówienia i fałszują wyniki badań…

wpolityce.pl-Krzysztof Rybiński z Kongresu Kultury Akademickiej :

– uczeni fałszują wyniki badań

– uczeni produkują badania pod polityczne zamówienia

– uczeni piszą recenzje, które nie mają nic wspólnego z merytoryką, ale wynikają z układu towarzyskiego, jak napisze dobrą twojemu człowiekowi, a ty dobrą mojemu

– recenzenci wniosków badawczych piszą recenzje, które nie są merytoryczne

– jest powszechna praktyka dopisywania do publikacji naukowych nazwisk osób, które nic wspólnego z tymi badaniami nie miały

– uczelnie przyjmują tylu studentów, że nie ma kontaktu profesora ze studentem, co niszczy ideę studiowania

– trwa chów wsobny, habilitacji nie weryfikuje rynek, a rady wydziałów akceptują niskiej jakości habilitacje swoich ludzi”

Takie opinie  przedstawiałem w mediach od lat, a nawet wieków !

Ciekawe czy uczeni po latach doszli do tych samych wniosków co ja, czy też  mnie plagiatują, przezornie   nie zapraszając  na Kongres ? Warto zauważyć i podkreślić, że aktywnymi uczestnikami Kongresu są też bohaterowie tych brutalnych ataków z UW i UJ ! a do tej pory nie znalazł się  ani jeden profesor tych wzorcowych uczelni  aby mnie przeprosić !  No cóż, takie działania  wymagają  pewnej Kultury Akademickiej, a z tą na  polskich uczelniach ( wzorcowych w szczególności) jest krucho.

Ciekawe czy po Kongresie  ta (sub)Kultura zmieni się  w należytym kierunku ?

Ja nie mam podstaw do optymizmu.

Józef Wieczorek